Wyprawka dla noworodka i mamy

7f007203337276de324609caa14bf085Witajcie!!!

Ci którzy mnie czytają, wiedzą że mieszkam w Irlandii. Za 4 tygodnie lecę na urlop do Polski, oczywiście lecę odpocząć ale chciałabym też po części skompletować wyprawkę dla mojego „przyszłego Mężczyzny”. Pewnie się zastanawiacie po co ściągam z Polski rzeczy dla dziecka skoro mogę kupić na miejscu w Irlandii, już wyjaśniam …. Po pierwsze w Polsce jest dużo większy wybór, po drugie wszystko jest o połowę tańsze, a po trzecie będę mieć rzeczy inne niż każda mama w Irlandii ;)

Wyprawkę podzielę na kilka kategorii, żeby rozgraniczyć co na prawdę trzeba kupić, z czym można poczekać albo co jest zupełnie zbędnym gadżetem na listach wyprawkowych dostępnych w internecie, czasopismach czy poradnikach. Ta lista jest oparta na moich własnych doświadczeniach z przed 3 lat, kiedy to pierwszy raz kompletowałam wyprawkę i co mi się faktycznie przydało, a czego już więcej nie kupię.

1. Łóżeczko z regulowanym dnem, aby na początku oszczędzać nasz kręgosłup, a potem gdy dziecko zacznie siadać i wstawać, żeby nie wypadło.

2. Materac – powinien być dość twardy, żeby dziecko się nie zapadało

3. Pościel – 3 prześcieradła z gumką, ochraniacz na szczebelki, kocyk do spania (najlepiej cienki, przepuszczający powietrze lub tzw „dziurkowany), który zawijamy pod materac w obrębie stópek, żeby dziecko się pod nim nie zakopało.  Poduszka  – jest nie wskazana przez pierwsze miesiące życia dziecka.

4. Przewijak – najlepszym rozwiązaniem jest sztywny przewijak nakładany na łóżeczko, który posiada zabezpieczenie i nie będzie przesuwać się po łóżeczku, ułatwi nam pielęgnację maluszka i oszczędzi nasze plecy.

5. Ubranka – z mojego własnego doświadczenia polecam pajace rozpinane z przodu na całej długości i body rozpinane w kroku. Łatwo się je rozpina i zakłada. Nie polecam żadnych kaftaników, bluzeczek wiązanych na plecach, śpiochów zapinanych na ramionkach – są niewygodne w użytkowaniu. Proponuje kupić w rozmiarze 56, 62 , ponieważ te najmniejsze (rozmiar 50) starcza na tydzień, góra dwa. 10 szt pajac, 10 szt body, 2-3 bluzy/sweterki, 2-3 pary spodni, 5-7 par skarpetek, 2-3 czapeczki (grubość w zależności od sezonu), okrycie wierzchnie typu gruba bluza, kurteczka, na zimę kombinezon. Odradzam kupowanie tzw. „niedrapków”, ponieważ one nie do końca są bezpieczne, gdyż zazwyczaj nie mają ściągaczy i gdy dziecko wsadzi rączkę do buzi, to mogą w niej utknąć i dziecko się udusi. Do tego celu polecam skarpetki z lekkim ściągaczem.

6. Pampersy (do 10 szt dziennie) w najmniejszym rozmiarze, można je zastąpić pieluchami tetrowymi bądź wersją EKO – pieluchami wielorazowymi.

7. Higiena – im mniej kosmetyków tym lepiej – produkty muszą być dostosowane do wieku noworodka:

  • wanienka
  • żel do mycia ciała i włosów – zbędny jest oddzielny żel/szampon do włosów, gdyż takie dzieciątko nie posiada zazwyczaj tylu włosków
  • oliwka do ciała
  • krem ochronny na pupę
  • sól fizjologiczna do przemywania oczu + gaziki
  • chusteczki nawilżane do pupy (można się bez nich obejść w domu i używać wody)
  • proszek do prania dla dzieci
  • podkłady do łóżeczka/ do przewijania ( mogą być najtańsze lub droższe które można przykleić do materaca i nie będą się przemieszczać pod prześcieradłem)
  • szczotka do włosów z miękkiego włosia
  • termometr do kąpieli (choć można się bez niego obejść)
  • nożyczki lub obcinak do paznokci
  • aspirator frida lub gruszka do nosa
  • 2 duże ręczniki kąpielowe z kapturem
  • duże płatki kosmetyczne/gaziki do przemywania twarzy, pupy (gdy pupa się odparzy odradzam używanie wilgotnych chusteczek)
  • paklanki – woreczki pachnące na zużyte pieluszki

8. Wózek wielofunkcyjny z fotelikiem samochodowym – najlepszym 4 kołowy gdyż jest stabilniejszy od tych 3-kołowych, z wszelkimi akcesoriami (typu śpiworki na zimniejszą porę roku, folie przeciwdeszczowe, parasolka, torba na akcesoria). W internecie można znaleźć za rozsądne pieniądze całe zestawy, które spełnią swoją rolę i nie trzeba kupować tych najdroższych, gdyż taka gondola będzie używana do 9 miesiąca życia maksymalnie.  Spacerówka z takiego zestawu sprawdzi się na nierówne chodniki, łatwo się prowadzi, są wygodne dla dzieci.

9. Niania elektroniczna z monitorem oddechu – moim zdaniem jest to bardzo ważna pozycja na liście wyprawkowej. Pewnie każda przyszła mama która czyta cokolwiek w internecie na temat ciąży i przygotowuje się do roli mamy natknęła się na temat „śmierci łóżeczkowej”. Dlatego jeżeli chcecie spać spokojnie, to rozważcie zakup. Nie musi być z najwyższej półki cenowej, grunt, żeby spełniał swoją rolę.

10. laktator – jeżeli decydujemy się na karmienie piersią, to jest to też dość istotny zakup, gdy w naszej „mamusiowej karierze” zdarzają się takie chwile, kiedy mamy nawał pokarmu, pierś jest nabrzmiała i nawet dziecku ciężko złapać pierś, więc dobrze troszkę mleka odciągnąć. Laktator przydaje się także wtedy kiedy musimy wyjść i maluch zostaje z tatusiem, odciągamy mleko i odstawiamy do lodówki lub zamrażamy.  Między karmieniami możemy laktatorem pobudzić laktację i zwiększyć „produkcję”. Nie musi być najdroższy czy nawet elektryczny. Wystarczy ręczny.

11. Butelka ze smoczkiem – jeżeli decydujemy się na karmienie piersią, nie trzeba kupować całego zestawu butelek. Wystarczy jedna, tak na wszelki wypadek. Czasami choćbyśmy nie wiem jak bardzo chciały karmić piersią, musimy się liczyć z tym że natura zadecyduje inaczej. Dlatego lepiej mieć jedną  niż później szukać w środku nocy.

12. Pieluchy tetrowe/flanelowe – są niezastąpione! Do wanienki, na przewijak, do łóżeczka, do wózka gdy dziecku się ulewa, do przykrycia w upalne dni, na ramie przy odbijaniu maluszka.

RZECZY ZBĘDNE!!!

  • podgrzewacz do chusteczek (ja rozumiem, że nie miło jest dotykać zimną wilgotną chusteczką, ale po pierwsze kiedyś tego nie było i ludzie żyli normalnie, a po drugie można chwilę potrzymać w dłoni i ogrzać, ewentualnie używać dużych płatków kosmetycznych i ciepłej wody )
  • rogal do karmienia – można użyć zwykłej poduszki
  • sterylizator – sama kupiłam przy pierwszym dziecku, ale po pierwsze karmiłam piersią i nie używałam butelek, a po drugie co to za filozofia zagotować wodę w czajniku bądź garnku i wrzucić butelki czy smoczki??
  • karuzelka do łóżeczka – nie kupiłam przy pierwszym dziecku i teraz też nie kupię. Tak się utarło, że jak się kupuje łóżeczko to od razu z karuzelką. Na początku dziecko słabo widzi, przez większość czasu śpi, a poza tym jest tyle fajnych projektorów. )
  • rożek – nie miałam. Moja córka spała swobodnie, nie zawinięta w żadne otulacze czy rożki i do dziś ma się świetnie
  • maść na brodawki – miałam i nie działało. Najlepszym „lekarstwem” na bolące, popękane brodawki jest własne mleko. Przetestowane osobiście. Polecam!!
  • olejek na ciemieniuchę – jest to zbędny zakup, gdyż wystarczy po kąpieli użyć oliwki do ciała na główkę i założyć czapeczkę. Chyba że ciemieniucha jest na tyle silna, to wtedy trzeba udać się do lekarza
  • baldachim do łóżeczka – po pierwsze jest tylko i wyłącznie gadżetem który cieszy oczy rodzica a nie dziecka, a po drugie zbiera kurz. Nie spełnia żadnej funkcji.
  • analizator płaczu dziecka – kto to w ogóle wymyślił??!! nikt lepiej nie będzie umiał rozpoznać płaczu dziecka, jak jego własna mama
  • kosz na pampersy – również gadżety, który jest zbędny. Można użyć do tego zwykłych pachnących torebeczek na pampersy, poza tym jeżeli będziemy się potem chcieli tego pozbyć, to kto to kupi??
  • przewijak w postaci oddzielnego mebla – po pierwsze jest to dodatkowy mebel w pokoju, po drugie wystarczy kupić przewijak na łóżeczko i będzie pełnił taką samą funkcję.
  • gąbeczki do mycia / myjki – od dawna wiadomo, że jest to źródło bakterii, grzybów

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam ;) Jeżeli macie jakieś sugestie to zapraszam do komentowania :)

Pozdrawiam K. :)

Braciszek czy siostrzyczka??

Witajcie kochani!!

Prowadzenie ciąży w Irlandii dużo różni się od prowadzenia ciąży w Polsce. Gdy pojawią się dwie kreski na teście ciążowym trzeba udać się do naszego lekarza pierwszego kontaktu tzw. GP (General Practitioner lub Familly Doctor) i informujemy go, że jesteśmy w stanie błogosławionym. GP wysyła list do szpitala położniczego z naszymi detalami. Oczywiście idąc na wizytę do GP musimy wziąć ze sobą próbkę moczu, ponieważ w Irlandii lekarze potwierdzają ciąże na podstawie papierka lakmusowego i moczu, a nie badań krwi tak jak w Polsce. Lekarz sprawdza również nasze ciśnienie, robi bardzo ogólny wywiad min. data pierwszego dnia ostatniej miesiączki, na podstawie której wylicza datę porodu. I to tyle jeżeli chodzi o początek. Następny kontakt ze służbą zdrowia jest w momencie kiedy zapraszają nas na pierwsze usg (tzw. scan) między 11 a 14 tygodniem ciąży. Oczywiście jedziemy z próbką moczu, położna przeprowadza z nami dokładny wywiad, zakłada nam zieloną księgę ciąży i wykonuje pierwszy scan. Niestety za dużo się nie dowiemy od położnej która wykonuje usg. Zazwyczaj pada krótkie stwierdzenie „Everything is ok.” (wszystko w porządku) – tak było w naszym przypadku. Gdyby nie moje pytanie jak duże jest dziecko, nic bym się nie dowiedziała :/ Byłam taka podekscytowana tym usg, że po wyjściu z gabinetu zorientowałam się, że nawet nie słyszeliśmy bicia serduszka. Tak nas Pani ekspresowo obsłużyła. I na tym koniec wizyty. Tydzień później byłam na wizycie w szpitalu na pobraniu krwi. Po pobraniu krwi pielęgniarka poinformowała mnie, żebym poczekała w głównej poczekalni na wizytę u lekarza. Czekałam. Po chwili zawołał mnie lekarz, a dokładniej Pani Doktor. Wizyta była jak zwykle ponad moje oczekiwania. Pani doktor tylko zadała kilka pytań min o moją miesiączkę i długość cyklu, na podstawie której przesunęła termin porodu o dzień później niż do tej pory, nie zbadała nawet ciśnienia i to tyle.

W okolicach 18 tygodnia ciąży udałam się do GP na rutynową kontrolę czyli badanie moczu, ciśnienia, „macanie” brzucha, krótki wywiad i słuchanie serduszka urządzeniem dopplerowskim.  Ta ostatnia część wizyty u lekarza, była momentem na który czekałam chyba najdłużej. Leżałam na kozetce, na plecach, z odkrytym brzuchem, lekarz jeździł po moim już wypukłym brzuchu „radyjkiem” do słuchania serduszka i nagle się pyta czy czuje już ruchy, a ja że nie bardzo. A lekarz na to, że słychać w „radyjku” kopnięcia :) i nagle „bum!!” I w urządzeniu dopplerowskim i w moim brzuchu :)

Gdy wracałam do domu autem, od połowy drogi zaczęłam płakać jak bóbr!! Ze szczęścia oczywiście :) Ten dzień był dla mnie przełomowy!!! Przeogromnie się wzruszyłam, w końcu dotarło do mnie, ze ten wystający brzuch to nie kwestia „złej diety” a tego że zaczyna się NOWE ŻYCIE, że spełnia się moje kolejne „małe marzenie”.

Jak dojeżdżałam do domu, starałam się doprowadzić do stanu używalności. Jak tylko przekroczyłam próg domu, na progu kuchni stał  mój Ślubny i widząc mój wyraz twarzy, zrobił wielkie oczy i pyta się jak wizyta, a ja nawet nie umiałam słowa wydusić z siebie, tylko zaczęłam płakać i rzuciłam Mu się na szyję. Ślubny się wystraszył, ale zaraz mu wszystko wytłumaczyłam :) No cóż, hormony…..

Dwa tygodnie później, zniecierpliwieni, ciekawscy udaliśmy się na prywatne usg, gdyż w Irlandii jeżeli ciąża przebiega prawidłowo wykonują 2 usg, nie więcej. Na usg, sepleniąca Brytyjka, pokazałam nam wszystko, rączki, stópki, serduszko, nerki, kręgosłup (…) i powiedziałam nam, że niepokoi ją jedna sprawa, a mianowicie nerki dziecka „biorą” za dużo płynów, że norma to 7 mm, a nerki naszego dzieciątka pobierają aż 10mm, co jest ponad normę. Powiedziała, że na razie mamy obserwować na kolejnych usg, i że jeżeli już to dopiero jak się urodzi będzie można coś z tym zrobić. I dodała, że u chłopców jest to dość powszechny problem. TAK!!!! u chłopców!!! Czyli będzie Synuś :) Moja trzylatka wiedziała od początku!! Tylko skąd?? Jak tylko Pani doktor uświadomiła nas ze to będzie chłopak, znowu ogarnęło mnie wzruszenie i zalałam się łzami. Po wyjściu z gabinetu nie mogłam się uspokoić jeszcze przez godzinę.

Bardzo się cieszymy, że to będzie chłopak. Jednak nikt nie cieszy się bardziej, niż mój Mąż, będzie przedłużenie rodu R. :)

its-a-boy-giant-banner-with-hanging-cutouts

Coś pysznego :) Tortilla w kurczakiem i warzywami :)

Witajcie!! :)

Jakiś czas mnie nie było,ale w ramach rekompensaty wracam do was z czymś pysznym. Jestem typowym człowiekiem, który uwielbia fast foody. Niestety nie zawsze wiemy co tak na prawdę jemy kupując „na mieście”. Dlatego lubię przygotowywać je sama w domu. Moja propozycja jest bardzo sycąca i smaczna, na obiad, na kolacje… A co to jest??

TORTILLA Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI I SOSEM CZOSNKOWYM

BĘDZIEMY POTRZEBOWAĆ:

piersi z kurczaka ( ok 5 szt pojedyńczych)

wrapy/tortille

warzywa: pomidor, ogórek świeży, papryka, sałata lodowa

keczup, majonez,

śmietana,

czosnek

przyprawy: przyprawa gyros, vegeta, papryka słodka, papryka ostra, oregano, sól

Lubie sobie wszystko wcześniej przygotować, aby później móc tylko poskładać tortille. Zaczynam od pokrojenia piersi w małe paseczki lub kostkę i przyprawiam głównie gyrosem, troche vegetą, trochę paprykami (chodzi o to żeby dominował smak gyrosa). Kurczaka smaże na oleju i odstawiam do miseczki.

IMG_9522

Teraz zabieram się za sos czosnkowy.  2-3 ząbki czosnku obieram i wyciskam przez praskę, albo ścieram na tarce o drobnych oczkach. Dodaje 2 łyżki majonezu i 2-3 łyżki śmietany. Im więcej śmietany tym będzie rzadszy. Dodaję szczyptę soli do smaku i trochę oregano. Sos gotowy!

FullSizeRenderIMG_9529

Warzywa (papryka, pomidor, ogórek ze skórką) myję i kroję na grubsze plasterki, a każdym plasterek jeszcze na pół robiąc tzw półksiężyce.

IMG_9530Gdy mamy już wszystko naszykowane, pozostaje nam nafaszerowanie wrapa. Możemy sobie najpierw podgrzać wrapa z mięsem w mikrofali a mozemy układać na zimno. Wrapa smarujemy keczupe, układamy mięso, na mięso kładziemy sałatę lodową, pomidory, ogórki, paprykę i polewamy sosem czosnkowym. Zwijamy tortille i grillujemy.

IMG_9532IMG_9535FullSizeRender(1)SMACZNEGO!!!!