Jest nienajlepiej, a nawet źle

Hej!!!

We wtorek byłam u fryzjera i żartowałam do wszystkich, ze mogę iść rodzić. W środę tradycyjnie kontrolna wizyta w szpitalu – mocz, ciśnienie i rozmowa z lekarzem. Trafiłam do lekarza, do którego już wcześniej trafiłam już chyba ze dwa razy i który za każdym razem bagatelizował sprawę nerek Juniora. Twierdził, że jest tysiące takich przypadków i trzeba czekać do rozwiązania. Miałam mieć robione usg co dwa tygodnie. Dwa tygodnie temu, będą też na wizycie w szpitalu, pytałam doktora, do którego wtedy trafiłam, kiedy następne usg, a on stwierdził, że już nie trzeba robić, bo teraz to już i tak nic to nie zmieni. Wracając do wczorajszej wizyty…. Pan doktor, o którym wspomniałam na początku, zapytał, kiedy było ostatnie usg, a ja mu powiedziałam, że w jakoś w październiku, około 4 tyg temu. Kazał położyć mi się na kozetce, żeby skontrolować nerki. Jak tylko ujrzałam na ekranie obraz nerek (już jestem na tyle obeznana ,że wiem na co patrzeć), zapytałam czy są większe niż poprzednio (chociaż już też wiem gdzie patrzeć na monitor, żeby zobaczyć rozmiar). Szybko zobaczyłam przerażające mnie rozmiary…. Lekarz widząc również te rozmiary, odpowiedział tylko, że są większe. Ale ja wiedziałam, że nie jest dobrze. Spytał, czy mogłabym jechać jutro do Limerick, żeby sprawdzić na lepszym usg, że niby ta maszyna jest przestarzała. Dla mnie było oczywiste, ze sprawa jest poważna i że trzeba jechać to jak najszybciej sprawdzić. Wstałam z kozetki i usiadłam na przeciwko doktora. Gdy zapytałam o ponownie o rozmiary, znowu mi nie odpowiedział, tylko złapał za tel i spytał czy mogę jutro jechać. To mnie tylko utwierdzało w przekonaniu, że jest beznadziejnie. Umówił mnie na 14 następnego dnia. Powiedział też, że umówi mnie z pediatrą, który powie nam co będzie się działo po porodzie z dzieckiem, jakie będzie leczenie i odpowie na wszystkie moje pytania. Pan doktor zaprowadził mnie do pielęgniarek i poprosił o umówienie mnie na jutro do pediatry. Panie pielęgniarki powiedziały jednak, że skoro usg jest na 14 to raczej jest mało prawdopodobne spotkanie z pediatrą, bo o tej porze nie ma lekarzy w szpitalu. Akurat zadzwonił Mąż, który miał właśnie przerwę w pracy. Powiedziałam mu, że nerki się powiększyły i że muszę jechać jutro na usg. Nie powiedziałam mu jakie widziałam rozmiary nerek. Bałam się…. bałam Mu się powiedzieć przez tel. Po pierwsze chciałam powiedzieć mu osobiście, jak wróci z pracy, bo wiem, że przeżywał i nie mógł się skupić, a poza tym te rozmiary były na tyle duże, że chyba do końca nie wierzyłam, że je widziałam. Mąż powiedział, ze jutro pracuje od 12 do 18 i spytał, czy ma załatwiać sobie wolne, czy pojadę sama. Odpowiedziałam, że mogę jechać sama. Mąż ma w pracy nieciekawą sytuacje, ciężko mu cokolwiek wywalczyć z beznadziejnymi managerkami, a poza tym ostatnio i tak już z nimi załatwiał ewentualne wolne na czas mojego pobytu w szpitalu podczas porodu. Nie chcieliśmy się  prosić, ale to już inny temat.

Mąż wrócił z pracy i oznajmił, że dogadał się i idzie dopiero na 18stą, więc jedziemy razem na usg.

Czwartek. 19 listopada. Godzina 14sta. Stawiamy się w szpitalu, idziemy do recepcji. Pani, która ma wykonać usg już na nas czeka. Kobieta jest chyba Filipinką. Przemiła. Każe mi się ułożyć wygodnie i rozpoczyna badanie. Potwierdza duże rozmiary nerek i pęcherza. Pęcherz jest na tyle powiększony, ze uciska żołądek, nerki (przez co do końca nie można ich zmierzyć) i inne narządy. Sugeruje dokończenie 39 tyg i rozwiązanie ciąży poprzez cesarskie cięcie. Zgadzam się choć brzmi to dla mnie jak wyrok. Zdrowie dziecka ważniejsze. Niestety nie udało nam się spotkać z pediatrą, bo o tej porze nie było nikogo w szpitalu. Próbuje podpytać jak to będzie wyglądać,  czy będzie potrzebny zabieg/udrażnianie, czy robią takie rzeczy na miejscu… Niestety, w Limerick nie ma chirurgii dziecięcej i jeżeli już, to Junior będzie musiał jechać do Dublina 250km od Limerick. Niestety, ja po cesarce nie będę mogła z Nim jechać, ale Mąż tak.

Cudowna, ciepła kobieta obiecuje, ze postara się umówić nas z pediatrą i zabookować termin cesarki. Na wyjściu pada grzecznościowe pytanie „Are you ok??” czyli coś w stylu „wszystko w porządku??” i już nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Rozklejam się…

Wracamy do domu, Mąż idzie do pracy. Wraca o 22. I wtedy następuje kulminacja mojego strachu, płaczu, przerażenia i nie wiem co jeszcze….

Piątek 20 listopada. Tak jak obiecywała przemiła położna dzwoni i informuje że umówiła nas na poniedziałek (23.11) na 12 z zespołem pediatrów i że jak przyjedziemy do szpitala, to żebym przyjechała z torbami, bo zostanę już w szpitalu, a we wtorek (24.11) z rana będzie cesarka. Padają jeszcze grzecznościowe zwroty i rozłączam się.  I czuje zimny dreszcz na całym ciele. Stało się. Jadę do szpitala i będą mnie kroić!!  Dociera do mnie co się dzieje…….

Torba do szpitala

Witajcie!!

Właśnie skończyłam 38 tygodni. Czas leci, ‚godzina 0′ coraz bliżej!! Postanowiłam w końcu spakować torbę do szpitala.  Wszędzie można znaleźć listy niezbędnych rzeczy, ale dla mnie one były niepełne, a w momencie kiedy człowiek musi się spakować, nagle ma pustkę w głowie. Po naszykowaniu wszystkich rzeczy wyszły mi dwie torby: jedna dla mnie a druga dla Juniora.

DLA MAMY:

  • koszula nocna/ większy t-shirt do porodu
  • 2- 3 koszule nocne do karmienia
  • majtki jednorazowe 1-2 op (mój wybór padł na Canpol Babies) canpol-babies-jednorazowe-majtki-poporodowe-rozmiar-l-5-szt-m-iext26005141

 

 

 

 

 

 

 

  • podpaski poporodowe 2-3 opakowana
    750x500,podklady_poporodowe

ja wybrałam wysoko-chłonne podkłady  o profilowanym kształcie, które są szersze z przodu i z tyłu z Canpol Babies

 

 

 

indeksa także super chłonne podkłady z bella mamma

 

 

 

  • klapki / łapcie do chodzenia
  • klapki pod prysznic
  • szlafrok
  • ciepłe skarpety
  • 2 biustonosze do karmienia
  • wkładki laktacyjne – postawiłam przetestować dwie firmy Bella Mamma i Canpol Babieswkładki-laktacyjne-Canpol-babies1

bella-mamma-wkladki-laktacyjne-30szt-z-przylepcem

 

 

 

 

 

  • butelka wody
  • przekąski (herbatniki, biszkopty..)
  • mniejsza butelka wody + tantum rosa do podmywania krocza
  • płyn do higieny intymnej
  • 2 ręczniki (mały do rąk i buzi, duży do kąpieli)
  • przybory toaletowe ( żel pod prysznic, antyperspirant, pasta + szczoteczka do zębów, szczotka do włosów, gumka do włosów,  płyn micelarny +waciki do odświeżenia twarzy, krem do buzi)
  • balsam do ust (przydatny podczas porodu i po)
  • telefon + ładowarka
  • gazeta
  • drobniaki
  • mała kosmetyczka z kosmetykami do makijażu

DLA DZIECKA:

  • 3 – 4 body
  • 3 -4 pajace
  • mitenki (w przypadku gdy pajace nie mają wywijanych rękawków)
  • pampersy
  • chusteczki nawilżane
  • krem ochronny do pupy
  • ręcznik kąpielowy + płyn do kąpieli
  • pielucha tetrowa
  • podkład do przewijania
  • kocyk

Ja przygotowałam jeszcze specjalny zestaw na salę porodową, używając dużej torby do mrożenia z suwakiem  (w razie gdyby Mąż musiał szukać po torbach) , który zawiera koszulę do porodu, dwie podpaski poporodowe, majtki jednorazowe, pampera.

Dla Maluszka również przygotowałam takie zestawy, aby ułatwić Tacie szukanie. Każdy zestaw zawiera body, pajaca, pampers.

Do torby nie wkładałam ubrań na wyjście, gdyż i tak są one już wystarczająco wypchane, ale naszykowałam oddzielną małą torbę/reklamówkę, w której znajdują się kombinezon z czapką i ubranie na wyjście dla mnie, i włożyłam do fotelika. Wtedy Tata na pewno nie zapomni wziąć niczego w tak ważnym dniu jak „powrót do domu”.

Pomoc z Polski już do nas przyleciała w postaci mojej Babci, fryzjer dziś zaliczony więc możemy jechać na porodówkę :)

Trzymajcie za nas kciuki!!!

K. :)

Wyprawka dla niemowlaka – tekstylia

Witajcie!!

Dziś zaczynam 38 tydzień, wielkie odliczanie trwa, zniecierpliwienie sięga zenitu. Już czuję zmęczenie, ciężko mi chodzić, dłużej stać np przy zmywaniu czy robieniu obiadu, źle się śpi, ale pranie, prasowanie małych ubranek sprawia, że te wszystkie niedogodności są nie ważne. Załączył mi się etap wicia gniazda, zrobiliśmy małe przemeblowanie przenosząc łóżeczko do naszej sypialni, sprzątam, piorę, prasuje….  ręce pełne roboty ale za to jakiej przyjemnej :)

Dziś chciałam Wam pokazać jeszcze kilka rzeczy , które kupiłam w Polsce, zanim wrzucę je do prania.

IMG_1208 IMG_1209 IMG_1210 IMG_1211 IMG_1212 IMG_1219Piękna pościel z firmy Ceba Baby , jest o 3 częściowy zestaw ze sztywnym ochraniaczem, poszewką na poduszkę i kołderkę.

cebababy.pl – tu możecie sobie obejrzeć wszystkie produkty tej firmy od pościeli, poduchy do karmienia czy akcesoria do pielęgnacji

 

muślinowe pieluszki z lidla, świetna jakość i piękne wzory.

 

 

 

 

Ręcznik kąpielowy z kapturem z BabyOno
http://www.babyono.com/

kolory są przecudowne, zobaczymy jak się będzie sprawował w praktyce :)

 

 

 

 

pieluchy tetrowe z Pepco

 

 

 

 

 

Cudny, mięciutki kocyk w czadowych kolorach ze Smyka

 

 

 

 

Przy pierwszym dziecku broniłam się przed rożkiem, bo uznałam że to zbedny gadżet, z którego dziecko długo nie bedzie korzystało. Teraz postanowiłam zainwestować ponieważ Synuś urodzi się akurat na sam sezon zimowy i chciałabym mieć pewność, że nie będzie się odkrywał i będzie mu cieplutko. Wybrałam model z firmy Cottonmoose – jest gruby, z wyjmowanym wkładem  kokosowym pod pleckami, z wiązaniem i rzepem, więc mamy pewność że się nie rozwiąże. Można śmiało prać. Niestety nie można zamówić jako kupiec detaliczny na ich stronie, tylko w sklepach stacjonarnych. Lista sklepów na stronie www.cottonmoose.pl , zobaczcie sobie ich piękne kolekcje :)

FullSizeRender(1) FullSizeRenderW komplecie do muślinowych pieluszek był jeszcze pięny welurowy kocyk z zebrą :) nie mogłam się oprzeć :)

 

 

 

 

 

Jako wkład do pościeli zdecydowałam się na firmę FERETTI – kołderka z poduszką bakteriostatyczna, posiada pozytywną opinię instytutu Matki i Dziecka.

 

 

Ok! Ja wracam do prasowania. Junior może się pojawić w każdej chwili, choć mam nadzieję, że poczeka, aż przyleci „pomoc” z Polski :)  Za 7 tygodni Święta, już wiem, że będą wyjątkowe, bo będziemy we Czwórkę :)  Już nie mogę się doczekać :)

Trzymajcie kciuki za Nas, za  Juniora i za to żeby wszystko skończyło się dobrze z tymi nerkami :)

Całuję K.