cesarka a poród drogami natury

Witajcie!!!

Moim postanowieniem noworocznym było częstrze udzielanie się na blogu. Niestety przy niemowlaku i czterolatce jest  to nie lada wyczyn. Ale dziś wracam do Was z tematem, który może budzić kontrowersje a mianowicie porodu naturalnego i cesarskiego cięcia. Miała okazję rodzić na oby dwa sposoby ;) i mogę coś na ten temat powiedzieć, tym bardziej że ostatnimi  czasy panuje jakaś dziwna moda na cesarkę na życzenie.

Moja pierwsza ciąża z córcią przebiegała bez problemów, córa jednak nie śpieszyła się na świat, więc trzeba było ją do tego „zmusić”. Miałam dwa razy robiony masaż szyjki macicy, który miał niby wywołać poród, chodziłam z 2 centymetrowym rozwarciem ok 2 tyg i nic. Gdy zgłosiłam się na wywołanie porodu, o 22ej dostałam żel dopochwowo i i dopiero o godz 8:45 rano poczułam pierwszy lekki ból w podbrzuszu, a w ciągu 15 minut ból przerodził się w silne skurcze. Chwilę po 9 miałam już pełne rozwarcie, mega silne skurcze, i zabrano mnie na porodówkę, na znieczulenie było za późno, więc korzystałam tylko z gazu. O 11:35 na świecie pojawiła się moja Córa. Czułam się w pełni sił mimo wysiłku. Pielęgniarka zapytała mnie czy chce wracać na nogach czy mają mnie zawieźć na wózku inwalidzkim. Oczywiście, że chciałam wracać na nogach bo nie chciałam „wygladać” jak inwalidka, ale niestety jak mnie zabierali na porodówkę wózkiem inwalidzkim to nie wzięłam łapci. Więc w efekcie na sale mnie przywieźli na wózku.  Przy porodzie był ze mną jeszcze wtedy Narzeczony (obecnie Mąż). Mąż kazał mi się kłaść na łóżku szpitalnym i odpoczywać, ale ja miałam tyle siły, że mogłabym góry przenosić :)

W drugiej ciąży było inaczej. W 20 tyg poszliśmy na usg i okazało się, że będzie Synuś i że ma troszkę powiększone nerki. Z każdym tygodniem ciąży nerki Juniora rosły (o czym możecie poczytać w poprzednich wpisać),w 38 tyg ciąży nerki i pęcherz dziecka już były na tyle duże, że postanowiono rozwiązać ciąże cesarką. Cesarkę wykonano gdy skończyłam 39 tydzień.

Nigdy nie lubiłam lekarzy a jak kiedyś u alergologa Pani doktor powiedziała o wycięciu migdałków, to dostałam takiej histerii, że mój Tato czekający w poczekalni zapytał mnie co się stało, to nie mogłam wydusić z siebie słowa. Do Dentysty jakbym mogła to też bym nie chodziła. Jak musiałam usunąć chirurgicznie ósemkę mając jakieś 27 lat to poszła ze mną obstawa (mój Tata, mój Mąż i mój brat) bo chyba bali się, że ucieknę :D Przerażają mnie igły a o jakiś zabiegach nawet nie myślę.  Więc jak się dowiedziałam, że będę mieć cesarkę, że mnie potną, że będą dawać mi znieczulenie z kręgosłup to jakbym dostała po gębie, ale wiadomo, że zdrowie dziecka najważniejsze. Przerażał mnie cały ten proces, że znieczulenie będzie bolało, że nie będę czuła nóg, że mnie potną…. Przed samym zabiegiem, siedziałam przed salą i pani anestezjolog mówiła mi o procedurach podczas operacji, ale ja jej nawet nie słuchałam, patrzyłam na nią, ale katem oka widziałam za jej plecami „plan ewakuacji budynku” w razie pożaru i jedyne o czym myślałam to o ucieczce.  Dokładnie nie jestem w stanie powiedzieć co mi robiono, jakie leki podawali, pamiętam, że założyli mi wenflon, potem w miarę szybko dostałam znieczulenie, które nie było takie straszne, było czuć tylko lekkie ukłucie jak przy pobieraniu krwi i kazano mi się położyć. Potem spadło mi ciśnienie i dostałam ataku paniki bo zrobiło mi się słabo i spadło mi ciśnienie, chciałam się nawet położyć na lewym boku (jak to każą robić w ciąży) ale lekarz od razu podał mi coś dożylnie i wszystko wróciło do normy, Potem lekarz mnie psikał czymś zimnym żeby sprawdzić czy znieczulenie działa i przystąpiono do operacji. O 11:29 usłyszałam pierwszy wrzask mojego Synusia :) Pozszywano mnie, dziecko zbadano i przewieziono nas na sale pooperacyjną. Tam przystawiono mi Synka do piersi a potem musieli Go zabrać na neonatologię na obserwację, ze względu na te nerki. I wtedy zaczęło się „piekiełko”…

Gdy znieczulenie zaczęło puszczać, dostałam jakiejś delirki, nie czułam zimna, ale trzęsłam się jak osika. Dziecko dopiero zobaczyłam na drugi dzień koło godz 15. Do tego czasu leżałam na łóżku, patrzyłam w sufit i nawet nie miałam siły rozmawiać z Mężem. Rodzina i znajomi dzwonili i pisali, ale ja nie nawet nie miałam siły trzymać telefonu. Czułam się jakby to była moja „ostatnia droga’. W Irlandii każą wstać po 6 godz z łóżka. Ja podniosłam głowę dopiero na drugi dzień po operacji o 6 rano, więcej nie byłam w stanie nic zrobić. Pielęgniarka siłą mnie posadziła, a ja zaczęłam wymiotować. Nie miałam czym, ale wymiotowałam. Dopadły mnie dreszcze, zalewał mnie zimny pot. Jak już usiadłam, to bałam się znowu położyć, bo wiedziałam że znowu będzie się ciężko podnieść. Rana mnie nie bolała bo byłam na silnych przeciwbólowych. Jakimś cudem wróciłam do żywych koło godz 13-14. Ogarnęłam się i zawieziono mnie na wózku inwalidzki na neonatologię. Szczęście w nieszczęściu, że mój Syn był na neonatologii, bo ja bym nie mogła się nim zająć. I po tym jak się czułam zastanawiam się, jak funkcjonuje kobieta, która od razu po porodzie ma dziecko przy sobie i musi się nim zająć.

Minęły 3 miesiące po porodzie i mam się dobrze. Ale niestety nie można dźwigać, mam ambitny plan aby zredukować kg, ale niestety nie można wykonywać żadnych ćwiczeń siłowych przez co najmniej pól roku. Rana z wierzchu się zagoiła, ale trzeba na siebie uważać, bo w środku wszystko się jeszcze goi.

Podsumowując gdybym zdecydowała się na trzecie dziecko, to tylko i wyłącznie gdyby ktoś mi zagwarantował, że będę rodzić naturalnie. Mimo że cesarka nie jest jakaś straszna, to świadomie bym się na nią nie zdecydowała, za to wybrałabym poród siłami natury i to bez znieczulenia :)

12748350_883837315071184_1297073677_nMoje Radości Jula i Filip

 

Jak wyglądały Wasze porody?? Może macie inne doświadczenia?? Jeżeli macie pytania to śmiało piszcie, zapraszam do dyskusji :)

Znajdziecie nas na Facebooku i Instagramie

Pozdrawiam K. :)

butelki Twistshake

Witajcie!!

Okryłam ostatnio fajowe butle dla mojego Juniora i z chęcią Wam powiem o co nich myślę :) Moim nowym odkryciem są butle szwedzkiej firmy Twistshake. Pierwsze co się rzuca w oczy to kolory. Ode mnie wielki plus za te barwy, bo bardzo lubię takie kolory dla dzieci. Jest 8 kolorów - różowy, niebieski, pomarańczowy, zielony, fioletowy, biały, brzoskwiniowy i turkusowy. Są 3 pojemności – 180ml, 260ml, 330ml. Kupując butelkę w zestawie mamy również pojemnik 100ml który może służyć na porcję mleka w proszku albo na małe przekąski, a także wybieramy rozmiar smoczka Small (0+), Medium (2+ miesiące), Large (4+ miesiące) i + (6+miesięcy).

Butelki Twistshake różnią się od innych butelek tym, że posiadają sitko, które ma za zadanie dokładne wymieszanie mleka modyfikowane, dzięki temu mamy pewność, że nie pozostaną żadne grudki, co zdarzało mi się nie raz w butelkach innych znanych firm, przez co smoczek się zatykał i dziecko się denerwowało, że nie leci. W tych butelka nie ma tego problemu. Poza tym butelki są anty-kolkowe dzięki małemu otworkowi w smoczku Twistflow. Zauważyłam, że Junior nie pije mleka tak łapczywie, jak w przypadku innych butelek (nadal używam butelek Tommee Tippee stąd widzę różnice). Poza tym butelki są troszkę węższe niż innych firm dzięki czemu łatwiej jest utrzymać maluszkom w ich małych rączkach i a także są proste w swojej budowie, bez żadnych zakrzywionych krawędzi, dzięki czemu bardzo łatwo się je myje. Generalnie nie można im nic zarzucić :)

Z butelkami Twistshake jest fajna zabawa, ponieważ można dowolnie łączyć kolory butelek i pojemniczków. Pojemniczki do przechowywania mleka modyfikowanego można łączyć ze sobą. Na stronie producenta można kupować pojedyncze butelki, różne gotowe zestawy, oddzielnie smoczki, pojemniczki.  Ja wybrałam dla Juniora kolor zielony, niebieski i biały, ale już szykuje się na kolejne kolory :)

IMG_1838

 

 

 

 

 

IMG_1839

 

 

 

 

 

IMG_1840

 

 

 

 

IMG_1841

 

 

 

 

 

 

 

IMG_1843IMG_1847

 

 

 

 

 

 

 

IMG_1845Mam nadzieję, że wpis Wam się podoba :) Jeżeli chcecie żebym coś dla Was przetestowała, to piszcie w komentarzach. Zapraszam również na mojego FacebookaInstagram.
Jeżeli podoba się Wam mój blog to będę wdzięczna za udostępnianie, Wasza aktywność jest dla mnie motywacją do pisania :)

Pozdrawiam Wa bardzo gorąco K. :)