Dieta

Witajcie!!!

Dziś krótki post dla tych, którzy chcieliby pozbyć się kilku kilogramów, ale nie wiedzą jak to zrobić, są tak samo leniwi i niekonsekwentni jak ja :D, brak im motywacji itd., itd. …

Po dwóch ciążach zostało mi co nieco tu i tam. Dodatkowo stres związany ze zdrowiem mojego syna, sprawił, że zaczęłam pocieszać się jedzeniem, głównie słodyczami i innymi niezdrowymi przekąskami. Zaczęłam rosnąć wszerz  :-| Przez pierwsze pół roku po cesarce też nie powinno się ćwiczyć. Poza tym kiedyś biegałam (może nie regularnie) i nie przynosiło to jakiś specjalnych efektów. Nigdy nie brałam się też za dietę bo to nie dla mnie. Lubię jeść, a jak kiedyś postanowiłam przejść na dietę, to trwała ona 5 minut :lol:

3 miesiące po porodzie waga znowu wzrosła. Źle się czułam we własnym ciele. Nie miałam motywacji do ćwiczeń. I pewnego dnia, zupełnie przypadkiem koleżanka wspomniała o diecie. Ten dzień był początkiem zmiany – dobrej zmiany.

Jeżeli to czytasz to może właśnie dziś jest dzień, który zmieni Twoje życie.

Od razu zaznaczam, ze nikt mi nie płaci za ten post. Piszę o tym, ponieważ mi się udało. Dzięki tej diecie schudłam 7kg!!!!  w 9 tygodni!! A to wszystko za sprawą bebio.pl . Jest to spersonalizowana dieta, która polega na zdrowym odżywianiu i konkretnym wyliczeniu dziennej porcji kalorii. Dieta jest opracowywana indywidualnie, w której bierze się pod uwagę wiele parametrów min. jaki prowadzimy tryb życia, z ilu posiłków chcemy aby nasza dieta się składała, jakie to mają być posiłki, możemy wykluczyć produkty których nie lubimy lub na które mamy alergię i inne. Potrawy są proste i bardzo smaczne.

Jadłospis układany jest na tydzień przez dietetyka, z którym mamy cały czas kontakt w razie pytań, wątpliwości, czy nawet gdy nasza motywacja podupadnie. Bardzo fajną sprawą jest to, ze jeżeli jakieś danie nam nie przypasuje, mamy możliwość je wymienić. Przepisy są bardzo łatwe, wszystkie proporcje są rozpisane, możemy wygenerować sobie listę zakupów na cały tydzień. Jeżeli jakiegoś składnika nam zabraknie , to jest rozpisane, czego możemy użyć w zamian. Fajna sprawą jest to, że użytkownicy mogą komentować i oceniać każdą potrawę a nawet dodać własne zdjęcie potrawy lub zobaczyć jak wykonali ją inni użytkownicy.

Niektórzy powiedzą, że co to za problem poszukać w internecie przepisów. Dla mnie to problem. Nie jestem wystarczająco zmotywowana na tyle by siedzieć przed komputerem i szukać przepisów, poza tym przy dwójce dzieci nie bardzo mam na to czas. Bardzo motywujące jest to, że co tydzień wpisujemy swoją wagę. Mnie również zmotywował sam fakt, że zapłaciłam za tą dietę :lol: bo gdybym dostała dietę od koleżanki, pewnie nie potraktowałabym jej poważnie.

No właśnie – cena!! Koszt dwumiesięcznej diety to 99zł. Wydaje mi się że to przystępna cena, gdyż z tego co się orientowałam, to u konkurencji są krótsze okresy i wyższe ceny.

Czy jest jakiś minus tej diety?? Ja nie widzę. Na pewno skorzystam z przepisów których się nauczyłam podczas tego doświadczenia.

a to kilka potraw właśnie z tej diety

IMG_1943 IMG_1944 IMG_1945 IMG_1946Prawda że wygląda smacznie??

Jeżeli macie jakieś pytania, zachęcam gorąco zadawania ich w komentarzach lub wiadomościach prywatnych na moim facebooku a więcej zdjęć potraw znajdziecie na moim instagramie :)

Pozdrawiam K. :)

Pudło Malucha

Witajcie!!

Dziś mam dla Was świetną propozycję na prezent od wielkanocnego Zajączka

- Pudło Malucha!!!
Jest to nie tylko świetny pomysł na prezent wielkanocny, ale także na każdą inną okazję  np chrzest święty, urodziny dla maluszków od urodzenia do 3 roku życia, na dzień dziecka, Gwiazdkę i inne fajne okazje a także dla kobiet w ciąży. Do wyboru mamy także rozmiar pudła – mini, standard i maxi.

Jak tylko dowiedziałam się o takiej fajnej sprawie postanowiłam zamówić mojemu Juniorowi . Możemy sobie wybrać na jaki wiek chcemy produkty i czy to ma być dla chłopca, czy dla dziewczynki. My wybraliśmy 3-6 :) Bo tak!! Junior za dwa dni kończy 4 miesiące :) Ale ten czas leci :) Ale wracając do „pudła”… możemy sobie również wybrać co chcielibyśmy znaleźć w środku. Ja wybrałam sobie grzechotkę Baby Mr B i gryzaczek z Lullalove, a reszta produktów została wybrana dla nas jako niespodzianka.  No i  jeszcze to pakowanie :) Uwielbiam :)

FullSizeRender(3) FullSizeRender(1)

Zobaczcie co do nas trafiło :)

FullSizeRender(2)

 

1. supeRRO baby eco – ekologiczny gryzak z drewna klonowego z bambusowym śliniaczkiem Lullalove – jeszcze nie testowaliśmy, ale patrząc na Juniora myślę, ze niedługo trafi w Jego rączki :) kupicie go tu klik

FullSizeRender(4) FullSizeRender(5)

 

 

 

 

 

 

 

2. Baby Mr B sensoryczna grzechotka – jest świetny dla małych rączek, kontrastowe kolory stymulują wzrok niemowlęcia i dzięki temu, że ma dwa troczki można go wszędzie przywiązać – do wózka, fotelika, w aucie.  klik

FullSizeRender(12)

 

3. pinGo – termoforek – przytulanka z dwoma kompresami na ciepło i zimno. Aby działał jako na ciepło wystarczy go włożyć do gorącej wody lub na 10 s do mikrofali a potem do etui pinGo, lub na zimno – wsadzamy na 2 godz do zamrażalnika. Super sprawa. Strasznie fajne te produkty od Lullalove, już mam ochotę na więcej :D klik

FullSizeRender(7)

 

4. Oczami Maluszka – świetna książka do dzieciaczków od pierwszych dni życia, wiadomo, że w pierwszych tygodniach życia nasze dzieci widzą tylko w biało – czarnych kolorowach, tak więc tak książeczka jest idealna. Mój Junior od razu zwrócił uwagę na samolot :) to chyba po tacie zamiłowanie :) klik

FullSizeRender(6)

 

5. Gonzo – Pan Gonzo jest super milutkim mini kocykiem z grzechotką, może być przytulanką, jest poręczny, przyjemny w dotyku i bardzo przyjazny :) i pochodzi z moich okolic  :) klik

FullSizeRender(8) FullSizeRender(9)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. przedłużacz do body – biały – świetna sprawa gdy nasz maluszek wyrasta z ulubionych bodziaków, w 100 % bawełniany a zatrzaski antyalergiczne (nie zawierają niklu). Polecam zerknąć na stronie producenta bo mają wiele fajnych rzeczy. klik

FullSizeRender(10)

 

7.  Sowa – piękna sówka od „Było sobie szycie” , ręcznie wykonana, świetna jakość, cudne kolory… ahhh :)  Zajrzyjcie na stronkę ile tam cudowności :) klik

FullSizeRender(11)

 

Tak więc sami widzicie, że warto :)Szczerze polecam Pudło Malucha, jak i wszystkie produkty . Chyba zafundujemy sobie na kolejny etap 6-9 miesięcy, bo uwielbiamy niespodzianki :)

Możecie spodziewać się niedługo kolejnych postów :) A ja planuje urodziny Córy – już nie „trzylatka” a „CZTEROLATKA” :)

Zaglądajcie na nasz Instagram i Facebook

Pozdrawiam :) K.

 

butelki Twistshake

Witajcie!!

Okryłam ostatnio fajowe butle dla mojego Juniora i z chęcią Wam powiem o co nich myślę :) Moim nowym odkryciem są butle szwedzkiej firmy Twistshake. Pierwsze co się rzuca w oczy to kolory. Ode mnie wielki plus za te barwy, bo bardzo lubię takie kolory dla dzieci. Jest 8 kolorów - różowy, niebieski, pomarańczowy, zielony, fioletowy, biały, brzoskwiniowy i turkusowy. Są 3 pojemności – 180ml, 260ml, 330ml. Kupując butelkę w zestawie mamy również pojemnik 100ml który może służyć na porcję mleka w proszku albo na małe przekąski, a także wybieramy rozmiar smoczka Small (0+), Medium (2+ miesiące), Large (4+ miesiące) i + (6+miesięcy).

Butelki Twistshake różnią się od innych butelek tym, że posiadają sitko, które ma za zadanie dokładne wymieszanie mleka modyfikowane, dzięki temu mamy pewność, że nie pozostaną żadne grudki, co zdarzało mi się nie raz w butelkach innych znanych firm, przez co smoczek się zatykał i dziecko się denerwowało, że nie leci. W tych butelka nie ma tego problemu. Poza tym butelki są anty-kolkowe dzięki małemu otworkowi w smoczku Twistflow. Zauważyłam, że Junior nie pije mleka tak łapczywie, jak w przypadku innych butelek (nadal używam butelek Tommee Tippee stąd widzę różnice). Poza tym butelki są troszkę węższe niż innych firm dzięki czemu łatwiej jest utrzymać maluszkom w ich małych rączkach i a także są proste w swojej budowie, bez żadnych zakrzywionych krawędzi, dzięki czemu bardzo łatwo się je myje. Generalnie nie można im nic zarzucić :)

Z butelkami Twistshake jest fajna zabawa, ponieważ można dowolnie łączyć kolory butelek i pojemniczków. Pojemniczki do przechowywania mleka modyfikowanego można łączyć ze sobą. Na stronie producenta można kupować pojedyncze butelki, różne gotowe zestawy, oddzielnie smoczki, pojemniczki.  Ja wybrałam dla Juniora kolor zielony, niebieski i biały, ale już szykuje się na kolejne kolory :)

IMG_1838

 

 

 

 

 

IMG_1839

 

 

 

 

 

IMG_1840

 

 

 

 

IMG_1841

 

 

 

 

 

 

 

IMG_1843IMG_1847

 

 

 

 

 

 

 

IMG_1845Mam nadzieję, że wpis Wam się podoba :) Jeżeli chcecie żebym coś dla Was przetestowała, to piszcie w komentarzach. Zapraszam również na mojego FacebookaInstagram.
Jeżeli podoba się Wam mój blog to będę wdzięczna za udostępnianie, Wasza aktywność jest dla mnie motywacją do pisania :)

Pozdrawiam Wa bardzo gorąco K. :)

Damy radę!!

7.12.2015 poniedziałek

Noc tradycyjnie zarwana. Za każdym razem jak nakarmiłam Juniora i się położyliśmy, ktoś przychodził i mierzył Mu ciśnienie, tmp…. i Młody się budził. Za wszelką cenę próbowałam karmić Go piersią. Ale z tych nerwów, zmęczenia, głodu mleka nie wystarczało. Doszło dokarmianie butelką, co automatycznie spowalniało laktację. Ostatnie karmienie było o 7:45. Koło 9 Junior zaczynał być głodny, płakał. Nie mógł przez to spać. Nosiłam Go, bujałam a On płakał. Nie mogłam Go odłożyć nawet na chwilkę, nie mówiąc nic o zmianie pampersa. Sama nie włożyłam nic do ust. Po pierwsze w szpitalu nie zapewniano rodzicom wyżywienia, trzeba było mieć własny prowiant, którego ja nie miałam, bo w Limericku nie musiałam mieć, poza tym nie miał mi nawet kto mi zrobić jakiś zakupów. Miałam tylko herbatniki i krakersy, ale też nie miałam możliwości ich zjeść bo Junior tak bardzo płakał z głodu, że mi też się odechciało jedzenia. Podłączono mu kroplówkę z glukozą ale nic to nie dało. W miedzy czasie przyszli nefrolodzy, ze podjęli decyzję. Zrobią mu przetokę moczowo – skórną. Na początku nie docierało do mnie o co im chodzi, ale zaraz do mnie dotarło. Junior będzie miał zrobiona dziurkę w pęcherzu i mocz będzie odprowadzany bezpośrednio na zewnątrz brzuszka…. O takich przypadkach czytaliśmy w internecie. Jest to rozwiązanie tymczasowe, ponieważ układ moczowy u takich maluszków jest jeszcze niedojrzały i póki dziecko nie ukończy około 3 roku życia, nie stosuje się innych rozwiązań w takim przypadku. Mąż był w drodze, musiał pokonać 250 km. Zadzwoniłam do Niego, żeby przedstawić mu plan działania i podjąć wspólnie decyzję, ponieważ była taka możliwość, że Mąż nie zdąży dojechać przed operacją.  Właściwie nie było się nad czym zastanawiać, trzeba było ratować nerki Juniora. Zabieg ten ma na celu swobodny odpływ moczu, dzięki czemu mocz nie będzie wracał do nerek i nie będzie ich uszkadzał.  Niestety nerki już są w jakimś stopniu uszkodzone, ale nie możemy dopuścić do jeszcze większych zniszczeń. U Juniora stwierdzono refluks przewodów moczowych V stopnia, czyli najbardziej zaawansowany, a ten zabieg daje szanse na zmniejszenie refluksu. Przyjechał Mąż. Koło 15stej poinformowano nas, że sala operacyjna jest gotowa. Trzymałam Juniora na rękach, zawiniętego w kocyk. Zjechaliśmy windą na pierwsze piętro i razem z pielęgniarką przeszliśmy przez kodowane drzwi, za które normalnie nie ma wejścia. Ostatnie formalności i pytanie pielęgniarki, kto zaniesie dziecko na salę operacyjną. Byłam przygotowana na to, że Mąż nie zdąży dojechać i będę musiała Go zanieść na operację. Ale gdy pielęgniarka zapytała, kto pójdzie, po prostu zrezygnowałam. Mąż poszedł z Juniorem a mnie poproszone o wyjście na główny hall, gdzie mam czekać na Męża, który zaraz do mnie dołączy. Odwróciłam się na pięcie i wychodząc zaczęłam płakać. Wtedy nie obchodzili mnie ludzie którzy kręcili się po hallu. Usiadłam na krzesełkach i płakałam. Za chwilę w drzwiach wyjściowych pojawił się Mąż, który nie wytrzymał i wybuchnął płaczem. Siedzieliśmy i płakaliśmy. W tym momencie nie umieliśmy wydusić z siebie słowa.  Nie wiem ile trwał zabieg. Po operacji, gdy saturacja się unormowała przywieźli nam Juniora z powrotem. Spał. Wyglądał tak niewinnie.

Do przetoki miał założony cewnik na 48h po to by „dziurka” się uformowała i nie zarosła. Niestety cewnik nie przetrwał 48 h, bo mój Synuś go sobie wyciągnął. Potem założono mu jeszcze dwa kolejne cewniki, które również długo nie pozostały na miejscu. Przez ten czas kiedy miał te cewniki, nie miałam odwagi zmienić mu pampersa. Po prostu się bałam, że sama niechcący mu go wyrwę. Na całe szczęście pielęgniarki były bardzo uczynne, rozumiały mój strach i przebierały Go. Z każdym dniem mój dzielny chłopczyk zbierał siły i dochodził do siebie po operacji.

IMG_1618

Miła niespodzianka – wszystkie dzieciaki na nefrologii otrzymały drobne upominki od Disney shop’u

 

 

 

 

 

 

Każdego dnia, po kilka razy dziennie przychodzili lekarze i patrzyli jak się wszystko goi. Junior był cały czas na antybiotyku dożylnym ze względu na infekcję. Codziennie pobierano Mu krew aby zmierzyć poziom antybiotyku we krwi, kontrolowano Jego wagę, ciśnienie, tmp. Aż w końcu, w czwartek, przyszła Pani Doktor i powiedziała, że Junior ma się coraz lepiej, ze są zadowoleni z Jego postępów i ze jutro wypuszczą nas do domu!! Na początku miałam wątpliwości, czy dobrze rozumiem, poprosiłam o powtórzenie. Dobrze rozumiałam, możemy wracać do domu. Łzy radości popłynęły po policzkach.  Bałam się, że pierwsze święta Bożego Narodzenia Junior będzie musiał spędzić w szpitalu. Zadzwoniłam do Męża, płakałam do słuchawki – z radości :) Mąż też się wzruszył :) To był dobry dzień :)  Zmęczenie odeszło i nabrałam nowych sił!!

Ze szpitala Junior wychodzi na antybiotyku, będzie brał go bezterminowo, po to, żeby nie doszło do kolejnej infekcji, która mogłaby wyniszczać jego nerki.

W piątek, 11.12.2015 roku, po 18 dniach, po zaliczeniu trzech szpitali wracamy do domu. Mam nadzieję, że wykorzystaliśmy limit „nieszczęścia” i że teraz już będzie tylko lepiej.

Dlatego  w Nowym Roku życzę sobie, swojej rodzinie i wszystkim Wam zdrowia. Bo choć to banalne, to jednak najważniejsze.

Dziękujemy za trzymane kciuki, za każde dobre słowo.

Jeżeli chcecie wiedzieć ja sobie radzimy zapraszamy na naszego Facebooka oraz na nasz Instagram: herimperfections66

Pozdrawiamy Mama i Junior!!

szpitalny trip cz.2

Dotarliśmy do szpitala regionalnego w Limerick. Szpital obskurny, izba przyjęć wygląda gorzej niż dworzec. Najpierw rejestracja. Widząc ilość osób w poczekalni ręce mi opadły. O dziwo szybko nas zawołali. Musiałam opowiedzieć, co sprawiło, że się tu znaleźliśmy. Po wstępnym wywiadzie pani na izbie przyjęć zaprowadziła nas na kolejną poczekalnię na dziale dla dzieci. Tam przyszedł do nas lekarz, który znowu zadał ten sam zestaw pytań, pobrał krew i mocz do laboratorium. Chciał założyć Juniorowi wenflon, bo stwierdził, że jeżeli będziemy musieli zostać w szpitalu, to już później nie będą musieli go ponownie kłuć. Ale ja nie chciałam, bo przecież przyjechaliśmy tu tylko na potwierdzenie, że się myliłam i wrócimy do domu. Poza tym dopiero co wyszłam z jednego szpitala. W międzyczasie przyszła jeszcze  jedna kobieta, która znowu zadawała te same pytania. Wyniki miały być w przeciągu godziny. Nie były. Gdy już wróciły okazało się, że i mocz jest zainfekowany i krew też. Decyzja. Zostajemy w szpitalu. Po jakiś 5 godzinach na „emergency” trafiamy na oddział pediatrii. I znowu te same pytania… Jest północ. Oprócz torby z pampersami i podstawowymi rzeczami dla Juniora nie mam nic przy sobie, poza tym padam ze zmęczenia. Mąż jedzie do domu, żeby przywieźć jakieś rzeczy. Junior dostaje dwa antybiotyki dożylnie.  W kółko go kłują. Jak tylko przysypialiśmy, ktoś przychodził i mierzył ciśnienie, sprawdzał tmp.  Noc zarwana. I tak przez 5 kolejnych dni. Mąż przyjeżdżał co drugi dzień. Nie dość, że to 50 km od domu, to jeszcze musiał chodzić do pracy, a poza tym w domu jeszcze córka. Ja już dostawałam do głowy. Patrząc jak Twoje dziecko cierpi, jak go kłują.. On ma niecałe 2 tygodnie i tyle się już wycierpiał. Noce nieprzespane, nie ma się do kogo odezwać. Tęsknota za córką i mężem, nigdy wcześniej nie rozstawaliśmy się na dłużej niż dzień. Nie było dnia, godziny, żebym nie płakała. Rozklejałam się przy każdej możliwej okazji. W Sobotę przychodzi pielęgniarka i się pyta czy jedziemy do Dublina do szpitala. Przeszedł mnie zimny dreszcz. Kolejny szpital, tym razem 250 km od domu.  Powiedziałam, że nic mi na ten temat nie wiadomo i zapytałam, czy ona coś wie. Widziałam, ze się zmieszała i próbowała wybrnąć z sytuacji, ale ja wiedziałam, że coś się święci. Po południu przyszedł lekarz i powiedział, że prawdopodobnie przetransportują nas do Dublina jak zwolni się łóżko w Dublinie. Obleciał mnie strach. Co dalej, ile jeszcze Junior musi przejść, kiedy w końcu wrócimy do domu, kiedy w końcu będziemy się mogli sobą wszyscy nacieszyć, całą rodzinką.  I najważniejsze pytanie, kiedy pojedziemy do tego Dublina?? Byłam przekonana, że kilka dni minie zanim cokolwiek się wydarzy.

6.06.2015  Niedziela – Mikołajki

Na całe szczęście kupiłam prezenty mikołajkowe jeszcze przed porodem. Mimo wszystko nie zakładałam, że spędzę mikołajki w szpitalu. Przygnębienie sięgnęło zenitu. Od rana wszyscy rodzinnie w swoich domach obchodzili mikołajki, a my z Juniorem w szpitalu. Tak bardzo chciałam zobaczyć reakcję córy jak się rano obudzi i zobaczy prezenty.  Nagle przychodzi do mnie lekarz i mówi, że prawdopodobnie jeszcze dziś pojedziemy na Dublin. I znowu natłok myśli, przerażenie miesza się z radością, że może w końcu nastąpi jakiś przełom. Bo do tej pory tylko antybiotyki i czekanie. I nagle znowu zrobiło mi się smutno, nie widziałam Męża od piątku, a teraz jedziemy jeszcze dalej od domu. I będziemy tam z Juniorem zupełnie sami. Jeszcze tego samego dnia zostajemy przetransportowani ambulansem do szpitala „Our Lady’s Children’s hospital” w Dublinie. Dojeżdżamy na miejsce. Jest 19sta. Dostajemy izolatkę na oddziale nefrologii. Okazuje się, że w szpitalach w Limericku panuje jakaś bakteria i muszą zachować środki ostrożności. Do północy przychodzi do nas kilka lekarzy specjalistów, zadają pytania. Po wywiadzie, przychodzi ponownie lekarz i mówi, że prawdopodobnie Junior będzie musiał mieć operację. Że jutro rano zbierze się zespół nefrologów , podejmą decyzję co dokładnie będą robić i możliwe że jeszcze jutro odbędzie się operacja i że od jutra od 8 rano Junior musi być na ‚głodzie’ jeżeli zdecydują się na zabieg. Jestem przerażona, ale nie zaskoczona. Dużo z Mężem czytaliśmy w internecie i byliśmy w jakiś sposób oswojeni z myślą, że Junior będzie musiał mieć operację. Zasnęłam z trudem….

Historia Juniora cz.1

Witajcie!!

Nowy Rok mnie zastał :) Mam nadzieję że ten nowy przyniesie nam więcej szczęścia niż poprzedni. Jak się pewnie domyślacie, Junior jest już z nami. We wtorek 24 listopada 2015 roku o godzinie 11:35 przyszedł na świat poprzez cesarskie cięcie. Jeszcze dobrze z brzucha nie wyszedł a już się darł :) Od razu został przebadany dostał 10 pkt w skali apgar.

IMG_1364Zaraz po zabiegu pojechaliśmy na salę pooperacyjną, gdzie mogliśmy się sobą nacieszyć i przystawiono mi Juniora do piersi, gdyż chciałam karmić piersią. Niestety Junior nie mógł wrócić ze mną na normalną salę, musiał jechać na neonatologię na obserwację. Jego waga urodzeniowa wynosiła 3,8 kg, z racji tego że mocz zalegał w nerkach i pęcherzu podłączono mu cewnik i od razu spuszczono z jego układu moczowego 140ml moczu. Jeszcze tego samego dnia pojechał do innego szpitala na usg brzuszka i tzw scyntygrafię mikcyjną. Po badaniu wrócił do szpitala położniczego. Na neonatologi przebywał ok 3 dni. Przed porodem razem z Mężem przewertowaliśmy internet szukając informacji , rozmawialiśmy z różnymi lekarzami, i Junior powinien dostać antybiotyk zaraz po porodzie, żeby zalegający mocz nie zainfekował nerek. Tak się jednak nie stało. Dostał go dopiero w drugiej lub trzeciej dobie. Po 3 dniach przywieziono mi Go na moją salę i był już cały czas ze mną. Codziennie rano zjeżdżałam z Juniorem piętro niżej na neo na badania krwi, mierzenie ciśnienia. Przez cały czas musiałam notować ile jadł z piersi i ile z butelki, i czy pielucha była mokra, czy z kupą. Jak Junior leżał na neonatologii, to chodziłam i karmiłam piersią, ale niestety musiał mieć podawane także mleko modyfikowane z kilku względów. Po pierwsze zanim ja byłam w stanie się ruszyć z łóżka po cesarce, dziecko już musiało być dawno nakarmione, więc za moją zgodą podano mu mm (od razu dostawał duże porcje, a ja jeszcze nie miałam mleka przez co potrzebował więcej niż ja mogłam wyprodukować), poza tym miał żółtaczkę i trzeba było go przepajać, żeby żółtaczka zeszła. Gdy przyjechał do mnie na salę, starałam się karmić tylko piersią, często ale tylko piersią. Od razu jadł z dwóch piersi. W poniedziałek (7 dni po narodzinach) znowu pojechał do sąsiedniego szpitala na usg brzuszka. Wrócił po godzinie. Spał. I wtedy jakoś przykuło moją uwagę to, że Junior jest jakiś bardziej senny. Już jadł tylko z jednej piersi i zasypiał. Nie mogłam go dobudzić, żeby nakarmić go z drugiej. Ale wytłumaczyłam to tym, że pewnie na badaniach go kłuli, dziecko się nacierpiało i teraz odsypia. W poniedziałek wieczorem powiedziano nam, że będziemy mogli wyjść do domu. Wszystko zależało od wyników usg. Mieli zorganizować wszystko do wtorku rano, bo Mąż szedł do pracy na 14stą do 20stej i nie miałby mnie kto odebrać. Nawalili. Wyników nie było. Mąż wstał wcześniej przyjechał po nas, ale my nie mogliśmy jeszcze opuścić szpitala. Wrócił do domu. Poziom naszej irytacji i wkurzenia sięgnął zenitu. Gdy Mąż był w pracy, my czekaliśmy na wyniki i na wypis. Udało się. Po południu zawołano nas na neonatologię, gdzie zrobiono wypis, zbadano Juniora (osłuchano serduszko i sprawdzono bioderka) i po 8 dniach w szpitalu dostaliśmy zgodę na wyjście. Zanim opuściłam neonatologię zapytałam lekarza czy dostał wyniki z usg, odpowiedział, że tak, że Junior ma refluks moczu i że mam na Niego bardzo uważać, że jak będzie miał tmp, będzie wymiotował, nie będzie miał apetytu lub będzie śpiący to mam myśleć o nerkach. Wróciliśmy razem na salę gdzie miałam rzeczy i czekaliśmy na Męża. Leżałam na łóżku i czytałam o refluksie. Wyczytałam różne objawy, min że dziecko może przeć tak jak na kupkę a tak na prawdę dziecko prze, bo próbuje „wypchnąć” mocz. I to zwróciło moją uwagę, bo miałam wrażenie, że jak Junior parł kilka dni wcześniej to robił taką śmieszną minkę i wtedy robił kupę,a ostatni dzień albo dwa jak robił kupkę, to miał dziwny grymas na twarzy, jakby sprawiało mu jakiś ból/trudności w wypróżnieniu.  Po 20stej przyjechał po nas Mąż i zabrał nas do domu. Opuszczałam szpital z dziwnym niepokojem. Byłam przerażona.  Do domu zajechaliśmy po 21ej gdzie czekała na nas córka z moją babcią :) Spać poszłam po 24tej, gdyż nie mogłam się nacieszyć moją córą której nie widziałam ponad tydzień i domem. Chodziłam po domu i czułam się jakby mnie nie było z miesiąc. W sumie do szpitala poszłam w listopadzie a wyszłam z niego w grudniu :)

Gdy Mąż kładł się do łóżka, obudził mnie i mówi, ze Junior ma tmp. Wstałam, zmierzyłam i najpierw wyszło mi 38,6. Zmierzyłam jeszcze kilka razy i za każdym razem wychodziła mi inna wartość i za każdym razem niższa. Stwierdziliśmy,że termometr jest do kitu, że pewnie nie ma tmp i że przeczekamy do rana. Rano obudziłam się przerażona. Minęło 5 godzin a Junior nie budził się na jedzenie. Obudziłam go i nakarmiłam. Później Junior budził się mniej więcej co 2-3 godz. Po południu miała przyjść pielęgniarka środowiskowa. Wzięłam się za sprzątanie, bo wiadomo, że nikt nie posprząta domu, tak jak ja sama. Wstawiłam pranie, wykąpałam się.

Gdy przyszła pielęgniarka, zważyła go, zmierzyła i przeprowadziła ze mną „wywiad” jak się czuje, czy coś mnie martwi itd. Powiedziałam jej o moich spostrzeżeniach, że jest senny i je tylko z jednej piersi i zasypia, że prze tak jakby na kupkę i że wyczytałam że to może być wypieranie moczu, że w nocy przespał nawet 5 godz bez jedzenia, ale że może przesadzam, bo to noworodek, a ja zapomniałam już jak to jest mieć takie maleństwo w domu. Stwierdziła, ze zadzwoni na neonatologię i zapyta co i jak.  Zadzwoniła. Ponieważ, pielęgniarka siedziała koło mnie, to chcąc nie chcąc słyszałam co mówiła kobieta po drugiej stronie słuchawki… Kobieta powiedziała, że Junior ma „very bad reflux” i że jeżeli coś mnie niepokoi to powinnam jechać do Regionalnego szpitala na sprawdzenie. Gdy pielęgniarka się rozłączyła, widziała, że słyszałam co mówiła kobieta, a ja się tylko rozpłakałam.  Poleciła, żebym pojechała do szpitala, że lepiej sprawdzić. Mąż był w pracy. Zadzwoniłam do niego i zanim powiedziałam słowo, rozpłakałam się. Powiedziałam, żeby zwolnił się z pracy, bo powinniśmy jechać do szpitala. Oczywiście wkurzył się trochę, stwierdził że przesadzam, że już dzień wcześniej ze szpitala wyszłam spłoszona….

Pojechaliśmy …. 1.12.2015

Torba do szpitala

Witajcie!!

Właśnie skończyłam 38 tygodni. Czas leci, ‚godzina 0′ coraz bliżej!! Postanowiłam w końcu spakować torbę do szpitala.  Wszędzie można znaleźć listy niezbędnych rzeczy, ale dla mnie one były niepełne, a w momencie kiedy człowiek musi się spakować, nagle ma pustkę w głowie. Po naszykowaniu wszystkich rzeczy wyszły mi dwie torby: jedna dla mnie a druga dla Juniora.

DLA MAMY:

  • koszula nocna/ większy t-shirt do porodu
  • 2- 3 koszule nocne do karmienia
  • majtki jednorazowe 1-2 op (mój wybór padł na Canpol Babies) canpol-babies-jednorazowe-majtki-poporodowe-rozmiar-l-5-szt-m-iext26005141

 

 

 

 

 

 

 

  • podpaski poporodowe 2-3 opakowana
    750x500,podklady_poporodowe

ja wybrałam wysoko-chłonne podkłady  o profilowanym kształcie, które są szersze z przodu i z tyłu z Canpol Babies

 

 

 

indeksa także super chłonne podkłady z bella mamma

 

 

 

  • klapki / łapcie do chodzenia
  • klapki pod prysznic
  • szlafrok
  • ciepłe skarpety
  • 2 biustonosze do karmienia
  • wkładki laktacyjne – postawiłam przetestować dwie firmy Bella Mamma i Canpol Babieswkładki-laktacyjne-Canpol-babies1

bella-mamma-wkladki-laktacyjne-30szt-z-przylepcem

 

 

 

 

 

  • butelka wody
  • przekąski (herbatniki, biszkopty..)
  • mniejsza butelka wody + tantum rosa do podmywania krocza
  • płyn do higieny intymnej
  • 2 ręczniki (mały do rąk i buzi, duży do kąpieli)
  • przybory toaletowe ( żel pod prysznic, antyperspirant, pasta + szczoteczka do zębów, szczotka do włosów, gumka do włosów,  płyn micelarny +waciki do odświeżenia twarzy, krem do buzi)
  • balsam do ust (przydatny podczas porodu i po)
  • telefon + ładowarka
  • gazeta
  • drobniaki
  • mała kosmetyczka z kosmetykami do makijażu

DLA DZIECKA:

  • 3 – 4 body
  • 3 -4 pajace
  • mitenki (w przypadku gdy pajace nie mają wywijanych rękawków)
  • pampersy
  • chusteczki nawilżane
  • krem ochronny do pupy
  • ręcznik kąpielowy + płyn do kąpieli
  • pielucha tetrowa
  • podkład do przewijania
  • kocyk

Ja przygotowałam jeszcze specjalny zestaw na salę porodową, używając dużej torby do mrożenia z suwakiem  (w razie gdyby Mąż musiał szukać po torbach) , który zawiera koszulę do porodu, dwie podpaski poporodowe, majtki jednorazowe, pampera.

Dla Maluszka również przygotowałam takie zestawy, aby ułatwić Tacie szukanie. Każdy zestaw zawiera body, pajaca, pampers.

Do torby nie wkładałam ubrań na wyjście, gdyż i tak są one już wystarczająco wypchane, ale naszykowałam oddzielną małą torbę/reklamówkę, w której znajdują się kombinezon z czapką i ubranie na wyjście dla mnie, i włożyłam do fotelika. Wtedy Tata na pewno nie zapomni wziąć niczego w tak ważnym dniu jak „powrót do domu”.

Pomoc z Polski już do nas przyleciała w postaci mojej Babci, fryzjer dziś zaliczony więc możemy jechać na porodówkę :)

Trzymajcie za nas kciuki!!!

K. :)

Wyprawka dla niemowlaka – tekstylia

Witajcie!!

Dziś zaczynam 38 tydzień, wielkie odliczanie trwa, zniecierpliwienie sięga zenitu. Już czuję zmęczenie, ciężko mi chodzić, dłużej stać np przy zmywaniu czy robieniu obiadu, źle się śpi, ale pranie, prasowanie małych ubranek sprawia, że te wszystkie niedogodności są nie ważne. Załączył mi się etap wicia gniazda, zrobiliśmy małe przemeblowanie przenosząc łóżeczko do naszej sypialni, sprzątam, piorę, prasuje….  ręce pełne roboty ale za to jakiej przyjemnej :)

Dziś chciałam Wam pokazać jeszcze kilka rzeczy , które kupiłam w Polsce, zanim wrzucę je do prania.

IMG_1208 IMG_1209 IMG_1210 IMG_1211 IMG_1212 IMG_1219Piękna pościel z firmy Ceba Baby , jest o 3 częściowy zestaw ze sztywnym ochraniaczem, poszewką na poduszkę i kołderkę.

cebababy.pl – tu możecie sobie obejrzeć wszystkie produkty tej firmy od pościeli, poduchy do karmienia czy akcesoria do pielęgnacji

 

muślinowe pieluszki z lidla, świetna jakość i piękne wzory.

 

 

 

 

Ręcznik kąpielowy z kapturem z BabyOno
http://www.babyono.com/

kolory są przecudowne, zobaczymy jak się będzie sprawował w praktyce :)

 

 

 

 

pieluchy tetrowe z Pepco

 

 

 

 

 

Cudny, mięciutki kocyk w czadowych kolorach ze Smyka

 

 

 

 

Przy pierwszym dziecku broniłam się przed rożkiem, bo uznałam że to zbedny gadżet, z którego dziecko długo nie bedzie korzystało. Teraz postanowiłam zainwestować ponieważ Synuś urodzi się akurat na sam sezon zimowy i chciałabym mieć pewność, że nie będzie się odkrywał i będzie mu cieplutko. Wybrałam model z firmy Cottonmoose – jest gruby, z wyjmowanym wkładem  kokosowym pod pleckami, z wiązaniem i rzepem, więc mamy pewność że się nie rozwiąże. Można śmiało prać. Niestety nie można zamówić jako kupiec detaliczny na ich stronie, tylko w sklepach stacjonarnych. Lista sklepów na stronie www.cottonmoose.pl , zobaczcie sobie ich piękne kolekcje :)

FullSizeRender(1) FullSizeRenderW komplecie do muślinowych pieluszek był jeszcze pięny welurowy kocyk z zebrą :) nie mogłam się oprzeć :)

 

 

 

 

 

Jako wkład do pościeli zdecydowałam się na firmę FERETTI – kołderka z poduszką bakteriostatyczna, posiada pozytywną opinię instytutu Matki i Dziecka.

 

 

Ok! Ja wracam do prasowania. Junior może się pojawić w każdej chwili, choć mam nadzieję, że poczeka, aż przyleci „pomoc” z Polski :)  Za 7 tygodni Święta, już wiem, że będą wyjątkowe, bo będziemy we Czwórkę :)  Już nie mogę się doczekać :)

Trzymajcie kciuki za Nas, za  Juniora i za to żeby wszystko skończyło się dobrze z tymi nerkami :)

Całuję K.

Idealny wózek dla naszego Maluszka

Witajcie!!!

W Irlandii jesień pełna parą, słońce zachodzi coraz szybciej, noce są coraz dłuższe, pogoda coraz bardziej paskudna a dziś wyszło słońce :) Podejrzewam, że jest to jedno z ostatnich słonecznych dni, więc postanowiłam skorzystać z pogody i wiecznie zielonej trawy i pochwalić się naszą limuzyna dla Juniora. Oglądałam kilka wózków w hurtowni z artykułami dziecięcymi i już miałam wybrany z innej firmy, ale zupełnie przypadkiem trafiłam na reklamę ,  w której była możliwość złożenia wózka według własnych upodobań :) Od razu się zdecydowałam. Wybór padł na firmę Roan model Bass jeden z nowszych.

Wybierając wózek kierowałam się oczywiście wyglądem, ale także żeby był solidnie wykonany, stabilny i wielofunkcyjny. Roan Bass jest zwrotnym, lekkim wózkiem , gdyż posiada lekki aluminiowy stelaż (dostępny w trzech kolorach:white, grey, black),  z miękkim zawieszeniem.  Przednie koła są obrotowe z możliwością blokady do jazdy na wprost, przednie jak i tylne koła są pompowane. Bardzo wygodną sprawą jest centralny hamulec, dzięki czemu jednym ruchem możemy zablokować koła. Stelaż można bardzo szybko i w prosty sposób złożyć do małych rozmiarów a jeszcze szybszy jest system rozkładania za pomocą jednej ręki. Rączka jest regulowana, obszyta jest eko-skórą.

IMG_1082

IMG_1081Stelaż posiada blokadę która zapobiega przed samoistnym rozłożeniem podczas przenoszenia. IMG_1083

 

 

 

 

 

 

 

Posiada również duży zamykany na suwak kosz na zakupy, który można również zdjąć.

IMG_1040Wózek posiada łatwy i wygodny system „click” przy montażu gondoli, spacerówki i fotelika.  Do montażu fotelika,  w zestawie zawarte są specjalne adaptery.

IMG_1066

IMG_1071

IMG_1067

 

 

 

 

 

 

 

 

Fotelik samochodowy Roan Poppi przeznaczony dla dzieci od urodzenia do ok. 10 kg. Posiada homologację ECE R44/04. Ma miękką tapicerkę oraz fajną, „grubą” wkładkę dla noworodka stabilizującą główkę, którą później można wyjąć.  Ma również daszek chroniący przed wiatrem, słońcem czy opadami. Dostępny w różnych kolorach.

 

IMG_1069 IMG_1073 IMG_1070Powodem dla którego zdecydowałam się na ten wózek jest owalny kształt spodu gondoli, jest duża, z wysokiej jakości tworzywa pcv na wysoki połysk (dzięki czemu jest dość lekka), malowana lub gładka, z możliwością regulacji oparcia (od spodu gondoli). Dostępna w różnych kolorach. Wewnątrz gondoli jest  materacyk z włókna orzecha kokosowego zapewniający cyrkulację powietrza. Wnętrze gondoli wykonane z miękkiej bawełny, z możliwością demontażu do prania.  Budka gondoli posiada okienko wentylacyjne i ukryty pod tkaniną uchwyt do przenoszenia gondoli.

IMG_1053 IMG_1077 IMG_1060 IMG_1063 IMG_1054 IMG_1051 IMG_1049

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spacerówka – można  ją zamontować przodem lub tyłem do kierunku jazdy, budka spacerówki posiada okienko wentylacyjne, a także możliwość przedłużenia daszku, aby ochronić dziecko przed słońcem czy wiatrem.  Wersja spacerowa posiada pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa, miękką wkładkę (materacyk), można rozłożyć do pozycji leżącej, z regulowanym podnóżkiem i odpinaną barierką obszytą eko-skórą.

IMG_1036 IMG_1038 IMG_1039Dodatkowo  w zestawie jest pojemna torba z dwoma bocznymi kieszeniami i gumką, pokrowce na nóżki do gondoli i spacerówki, moskitiera i folia przeciwdeszczowa, mięciutki kocyk  dopasowany do wersji kolorystycznej. Brakuje mi tylko w zestawie śpiworka na zimę i pompki do kół.

Fajną sprawą jest to, że możemy sami  w dowolny sposób dobrać kolorystycznie elementy wózka. Ja myślałam o misie gondoli białej w owieczki, ale niestety mojemu Mężowi nie bardzo się to podobało. Nie chciałam po prostu czarnego wózka, która można zobaczyć na każdym kroku. Chciałam coś w kolorze, typowo chłopięcego i żeby ten kolor nie był „smutny”. Wybrałam więc kolor tapicerki NAVY, z misą w kolorze WHITE CARBON i stelażem w kolorze WHITE.  Bardzo podoba mi się to zestawienie kolorystyczne.  Polecam wcześniej usiąść do wyboru kolorów, bo paleta jest tak bogata, że na prawdę ciężko się zdecydować.  :)

Bass-kolorymProducent zastrzega sobie jednak prawo do niezrealizowania projektu, jeżeli uzna że nie jest on spójny i po prostu nie pasuje kolorystycznie, co jest oczywiście zrozumiałe.

Teraz czekamy na Juniora, który pomoże sprawdzić w praktyce funkcjonalność wózka.

Już nie mogę się doczekać aż zaczniemy użytkować wózek. Jeszcze 4 tygodnie!!!

IMG_1076 IMG_1062 IMG_1058 IMG_1057

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pozdrawiam K. :)

WYPRAWKA Produkty higieniczne i apteczne dla Maluszka

Witajcie!!

Jak wiecie kompletuję wyprawkę dla mojego Synusia, który pojawi się na świecie za ok 5 tygodni (mam nadzieję). W sierpniu byłam w Polsce i postanowiłam zrobić zakupy apteczne i higieniczne, ze względu na to, że wiem co kupuje, produkty te mam już sprawdzone na pierwszym dziecku, a poza tym w Irlandii jest mały wybór.

IMG_0905Najpierw higiena. Kosmettyki firmy HIPP przeznaczone są dla niemowląt od pierwszych dni życia, bez parabenów, silikonów i olejów mineralnych, nie zawierają alkoholu, ani olejków eterycznych i co najważniejsze nie uczulają. Ja zakupiłam Pielęgnacyjny płyn do kąpieli i oliwkę pielęgnacyjną. Pięknie pachną,a co najbardziej mi się podoba w oliwce, to to że świetnie nawilża i fajnie się wchłania, a dziecko nie jest „tłuste”.

ZIAJA – tą firmę też uwielbiam. Wybrałam płyn do kąpieli dla dzieci i niemowląt natłuszczający. Jest od pierwszego dnia życia. Nie używam tego płynu regularnie, żeby nie przyzwyczaić skóry dziecka,  ale raz w tygodniu. Nie zawiera mydła, barwników ani konserwantów. Oczyszcza skórę i pozostawia nawilżoną.

No i NIVEA BABY pure & sensitive łagodzący żel do mycia ciała i włosów – powyżej pierwszego miesiąca, myje, nawilża skórę, zapobiega podrażnieniom i swędzeniu, posiada przyjazne pH przyjazne dla skóry, nie zawiera mydła, parabenów, alkoholu i barwników. I co fajne jest z pompką, dzięki czemu jest wygodny w użytkowaniu.

Mam nadzieję, że Juniorowi też przypadną do gustu te produkty :)

IMG_0907BABYONO – obcinak do paznokci i szczoteczka z grzebykiem. Poręczne, zgrabne artykuły i przyjemne dla oka :) Miałam jeszcze kilka innych produktów z tej firmy i bardzo sobie chwalę. W swojej ofercie mają nie tylko artykuły do pielęgnacji, ale też do karmienia, przechowywania pokarmów, zabawki, do pokoju maluszka. Jest jedna rzecz która wpadła mi w oko i nad którą się zastanawiam, a mianowicie granatowo – limonkowa torba STYLE dla mam z matą, idealnie pasowałaby do naszego wózka, którym pochwalę się Wam już niedługo :)  Macie taką torbę?? Polecacie??

CANPOL BABIES termometr – jeszcze nie testowaliśmy, ale czeka na swoją kolej :) Dam wam znać jak się sprawdził. A co do firmy to też miałam kilka produktów z tej firmy i zawsze byłam zadowolona. Ma bogatą ofertę na czas ciąży i dla maluszka od pielęgnacji, poprzez karmienie, zabawę….

IMG_0908Kolejny etap pielęgnacji to czyszczenie noska. Zdecydowałam się na STERIMAR Baby. Jest to roztwór fizjologiczny wody morskiej do nawilżania oraz higieny nosa niemowląt i dzieci. W porównaniu do innych preparatów tego typu Sterimar jest rozpylany w postaci delikatnej mgiełki co jest przyjemne i nie wystraszy dzidziusia.  Do usuwania glutków wybrałam tradycyjną gruszkę. Tak wiem, zaraz posypie się lawina negatywnych komentarzy, ale używanie aspiratorów do nosa po prostu mnie obrzydza (będąc dosadnym ). A gruszka w połączeniu z wodą morską sprawdziła się idealnie przy pierwszym dziecku. No i znowu NIVEA baby tym razem krem na każdą pogodę, chroni przed zimnem, mrozem i wiatrem, zawiera pantenol i wyciąg z nagietka, łatwo się rozprowadza i pozostawia na skórze warstwę ochronną, nie zawiera konserwantów, alkoholu i barwników i można go stosować od pierwszych dni życia.

Do pielęgnacji pupy zamierzam stosować tradycyjny Bephanten, ale postanowiłam tym razem wypróbować Mustela Bebe – krem do przewijania. Krem zawiera aż 98% składników pochodzenia naturalnego!!!!, nie zawiera substancji zapachowych i konserwujących. Zobaczymy jak się spisze ;)

I kilka produktów aptecznych

IMG_0909Witamina D w kapsułkach typu twist off, Delicol – na brzuszkowe sprawy , Viburcol czopki (działa przecizapalnie,  przeciwgorączkowo, przeciwbólowo, rozkurczowo), Czopki glicerynowe na zaparcia (oby się nie przydały), acidolac baby – probiotyk, Nasivin soft – na zatkany nosek, Octenisept – na ranki (po cesarce, do pępka, a także innych ran skórnych)

Postanowiłam się zaopatrzyć w kilka produktów aptecznych, gdyż nigdy nie wiadomo kiedy i co będziemy potrzebować, a niestety w Irlandii (przynajmniej w mojej miejscowości) nie ma apteki która ma nocny dyżur.  Poza tym Irlandczycy  mają bardzo obojętny stosunek do leków i czegoś takiego jak czopki glicerynowe, czy kropelki do nosa dla niemowląt po prostu tutaj nie ma. Oni wychodzą z założenia, że przejdzie samo. Taka ciekawostka: w Irlandii nie dostaniemy też wit C, tylko całe kompleksy witamin.

To są zakupy z Polski.  Powoli szykuje dla was post o wózku i ubrankach, a także będę pakować torbę do szpitala :) Czas leci nieubłaganie z czego się bardzo cieszę, bo już nie mogę się doczekać aż zobaczę mojego Synusia no i kiedy moja Córcia pozna swojego braciszka. Ona też się nie może doczekać, całuje brzuszek i mówi, kocha braciszka, że będzie pomagać mi go kąpać i będzie go wszystkiego uczyć :)

Jeżeli podoba wam mój blog to zapraszam do komentowania, a także na mój Facebook i Instagram: herimperfections66

Pozdrawiam K. :)