Jest nienajlepiej, a nawet źle

Hej!!!

We wtorek byłam u fryzjera i żartowałam do wszystkich, ze mogę iść rodzić. W środę tradycyjnie kontrolna wizyta w szpitalu – mocz, ciśnienie i rozmowa z lekarzem. Trafiłam do lekarza, do którego już wcześniej trafiłam już chyba ze dwa razy i który za każdym razem bagatelizował sprawę nerek Juniora. Twierdził, że jest tysiące takich przypadków i trzeba czekać do rozwiązania. Miałam mieć robione usg co dwa tygodnie. Dwa tygodnie temu, będą też na wizycie w szpitalu, pytałam doktora, do którego wtedy trafiłam, kiedy następne usg, a on stwierdził, że już nie trzeba robić, bo teraz to już i tak nic to nie zmieni. Wracając do wczorajszej wizyty…. Pan doktor, o którym wspomniałam na początku, zapytał, kiedy było ostatnie usg, a ja mu powiedziałam, że w jakoś w październiku, około 4 tyg temu. Kazał położyć mi się na kozetce, żeby skontrolować nerki. Jak tylko ujrzałam na ekranie obraz nerek (już jestem na tyle obeznana ,że wiem na co patrzeć), zapytałam czy są większe niż poprzednio (chociaż już też wiem gdzie patrzeć na monitor, żeby zobaczyć rozmiar). Szybko zobaczyłam przerażające mnie rozmiary…. Lekarz widząc również te rozmiary, odpowiedział tylko, że są większe. Ale ja wiedziałam, że nie jest dobrze. Spytał, czy mogłabym jechać jutro do Limerick, żeby sprawdzić na lepszym usg, że niby ta maszyna jest przestarzała. Dla mnie było oczywiste, ze sprawa jest poważna i że trzeba jechać to jak najszybciej sprawdzić. Wstałam z kozetki i usiadłam na przeciwko doktora. Gdy zapytałam o ponownie o rozmiary, znowu mi nie odpowiedział, tylko złapał za tel i spytał czy mogę jutro jechać. To mnie tylko utwierdzało w przekonaniu, że jest beznadziejnie. Umówił mnie na 14 następnego dnia. Powiedział też, że umówi mnie z pediatrą, który powie nam co będzie się działo po porodzie z dzieckiem, jakie będzie leczenie i odpowie na wszystkie moje pytania. Pan doktor zaprowadził mnie do pielęgniarek i poprosił o umówienie mnie na jutro do pediatry. Panie pielęgniarki powiedziały jednak, że skoro usg jest na 14 to raczej jest mało prawdopodobne spotkanie z pediatrą, bo o tej porze nie ma lekarzy w szpitalu. Akurat zadzwonił Mąż, który miał właśnie przerwę w pracy. Powiedziałam mu, że nerki się powiększyły i że muszę jechać jutro na usg. Nie powiedziałam mu jakie widziałam rozmiary nerek. Bałam się…. bałam Mu się powiedzieć przez tel. Po pierwsze chciałam powiedzieć mu osobiście, jak wróci z pracy, bo wiem, że przeżywał i nie mógł się skupić, a poza tym te rozmiary były na tyle duże, że chyba do końca nie wierzyłam, że je widziałam. Mąż powiedział, ze jutro pracuje od 12 do 18 i spytał, czy ma załatwiać sobie wolne, czy pojadę sama. Odpowiedziałam, że mogę jechać sama. Mąż ma w pracy nieciekawą sytuacje, ciężko mu cokolwiek wywalczyć z beznadziejnymi managerkami, a poza tym ostatnio i tak już z nimi załatwiał ewentualne wolne na czas mojego pobytu w szpitalu podczas porodu. Nie chcieliśmy się  prosić, ale to już inny temat.

Mąż wrócił z pracy i oznajmił, że dogadał się i idzie dopiero na 18stą, więc jedziemy razem na usg.

Czwartek. 19 listopada. Godzina 14sta. Stawiamy się w szpitalu, idziemy do recepcji. Pani, która ma wykonać usg już na nas czeka. Kobieta jest chyba Filipinką. Przemiła. Każe mi się ułożyć wygodnie i rozpoczyna badanie. Potwierdza duże rozmiary nerek i pęcherza. Pęcherz jest na tyle powiększony, ze uciska żołądek, nerki (przez co do końca nie można ich zmierzyć) i inne narządy. Sugeruje dokończenie 39 tyg i rozwiązanie ciąży poprzez cesarskie cięcie. Zgadzam się choć brzmi to dla mnie jak wyrok. Zdrowie dziecka ważniejsze. Niestety nie udało nam się spotkać z pediatrą, bo o tej porze nie było nikogo w szpitalu. Próbuje podpytać jak to będzie wyglądać,  czy będzie potrzebny zabieg/udrażnianie, czy robią takie rzeczy na miejscu… Niestety, w Limerick nie ma chirurgii dziecięcej i jeżeli już, to Junior będzie musiał jechać do Dublina 250km od Limerick. Niestety, ja po cesarce nie będę mogła z Nim jechać, ale Mąż tak.

Cudowna, ciepła kobieta obiecuje, ze postara się umówić nas z pediatrą i zabookować termin cesarki. Na wyjściu pada grzecznościowe pytanie „Are you ok??” czyli coś w stylu „wszystko w porządku??” i już nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Rozklejam się…

Wracamy do domu, Mąż idzie do pracy. Wraca o 22. I wtedy następuje kulminacja mojego strachu, płaczu, przerażenia i nie wiem co jeszcze….

Piątek 20 listopada. Tak jak obiecywała przemiła położna dzwoni i informuje że umówiła nas na poniedziałek (23.11) na 12 z zespołem pediatrów i że jak przyjedziemy do szpitala, to żebym przyjechała z torbami, bo zostanę już w szpitalu, a we wtorek (24.11) z rana będzie cesarka. Padają jeszcze grzecznościowe zwroty i rozłączam się.  I czuje zimny dreszcz na całym ciele. Stało się. Jadę do szpitala i będą mnie kroić!!  Dociera do mnie co się dzieje…….

Torba do szpitala

Witajcie!!

Właśnie skończyłam 38 tygodni. Czas leci, ‚godzina 0′ coraz bliżej!! Postanowiłam w końcu spakować torbę do szpitala.  Wszędzie można znaleźć listy niezbędnych rzeczy, ale dla mnie one były niepełne, a w momencie kiedy człowiek musi się spakować, nagle ma pustkę w głowie. Po naszykowaniu wszystkich rzeczy wyszły mi dwie torby: jedna dla mnie a druga dla Juniora.

DLA MAMY:

  • koszula nocna/ większy t-shirt do porodu
  • 2- 3 koszule nocne do karmienia
  • majtki jednorazowe 1-2 op (mój wybór padł na Canpol Babies) canpol-babies-jednorazowe-majtki-poporodowe-rozmiar-l-5-szt-m-iext26005141

 

 

 

 

 

 

 

  • podpaski poporodowe 2-3 opakowana
    750x500,podklady_poporodowe

ja wybrałam wysoko-chłonne podkłady  o profilowanym kształcie, które są szersze z przodu i z tyłu z Canpol Babies

 

 

 

indeksa także super chłonne podkłady z bella mamma

 

 

 

  • klapki / łapcie do chodzenia
  • klapki pod prysznic
  • szlafrok
  • ciepłe skarpety
  • 2 biustonosze do karmienia
  • wkładki laktacyjne – postawiłam przetestować dwie firmy Bella Mamma i Canpol Babieswkładki-laktacyjne-Canpol-babies1

bella-mamma-wkladki-laktacyjne-30szt-z-przylepcem

 

 

 

 

 

  • butelka wody
  • przekąski (herbatniki, biszkopty..)
  • mniejsza butelka wody + tantum rosa do podmywania krocza
  • płyn do higieny intymnej
  • 2 ręczniki (mały do rąk i buzi, duży do kąpieli)
  • przybory toaletowe ( żel pod prysznic, antyperspirant, pasta + szczoteczka do zębów, szczotka do włosów, gumka do włosów,  płyn micelarny +waciki do odświeżenia twarzy, krem do buzi)
  • balsam do ust (przydatny podczas porodu i po)
  • telefon + ładowarka
  • gazeta
  • drobniaki
  • mała kosmetyczka z kosmetykami do makijażu

DLA DZIECKA:

  • 3 – 4 body
  • 3 -4 pajace
  • mitenki (w przypadku gdy pajace nie mają wywijanych rękawków)
  • pampersy
  • chusteczki nawilżane
  • krem ochronny do pupy
  • ręcznik kąpielowy + płyn do kąpieli
  • pielucha tetrowa
  • podkład do przewijania
  • kocyk

Ja przygotowałam jeszcze specjalny zestaw na salę porodową, używając dużej torby do mrożenia z suwakiem  (w razie gdyby Mąż musiał szukać po torbach) , który zawiera koszulę do porodu, dwie podpaski poporodowe, majtki jednorazowe, pampera.

Dla Maluszka również przygotowałam takie zestawy, aby ułatwić Tacie szukanie. Każdy zestaw zawiera body, pajaca, pampers.

Do torby nie wkładałam ubrań na wyjście, gdyż i tak są one już wystarczająco wypchane, ale naszykowałam oddzielną małą torbę/reklamówkę, w której znajdują się kombinezon z czapką i ubranie na wyjście dla mnie, i włożyłam do fotelika. Wtedy Tata na pewno nie zapomni wziąć niczego w tak ważnym dniu jak „powrót do domu”.

Pomoc z Polski już do nas przyleciała w postaci mojej Babci, fryzjer dziś zaliczony więc możemy jechać na porodówkę :)

Trzymajcie za nas kciuki!!!

K. :)

Wyprawka dla niemowlaka – tekstylia

Witajcie!!

Dziś zaczynam 38 tydzień, wielkie odliczanie trwa, zniecierpliwienie sięga zenitu. Już czuję zmęczenie, ciężko mi chodzić, dłużej stać np przy zmywaniu czy robieniu obiadu, źle się śpi, ale pranie, prasowanie małych ubranek sprawia, że te wszystkie niedogodności są nie ważne. Załączył mi się etap wicia gniazda, zrobiliśmy małe przemeblowanie przenosząc łóżeczko do naszej sypialni, sprzątam, piorę, prasuje….  ręce pełne roboty ale za to jakiej przyjemnej :)

Dziś chciałam Wam pokazać jeszcze kilka rzeczy , które kupiłam w Polsce, zanim wrzucę je do prania.

IMG_1208 IMG_1209 IMG_1210 IMG_1211 IMG_1212 IMG_1219Piękna pościel z firmy Ceba Baby , jest o 3 częściowy zestaw ze sztywnym ochraniaczem, poszewką na poduszkę i kołderkę.

cebababy.pl – tu możecie sobie obejrzeć wszystkie produkty tej firmy od pościeli, poduchy do karmienia czy akcesoria do pielęgnacji

 

muślinowe pieluszki z lidla, świetna jakość i piękne wzory.

 

 

 

 

Ręcznik kąpielowy z kapturem z BabyOno
http://www.babyono.com/

kolory są przecudowne, zobaczymy jak się będzie sprawował w praktyce :)

 

 

 

 

pieluchy tetrowe z Pepco

 

 

 

 

 

Cudny, mięciutki kocyk w czadowych kolorach ze Smyka

 

 

 

 

Przy pierwszym dziecku broniłam się przed rożkiem, bo uznałam że to zbedny gadżet, z którego dziecko długo nie bedzie korzystało. Teraz postanowiłam zainwestować ponieważ Synuś urodzi się akurat na sam sezon zimowy i chciałabym mieć pewność, że nie będzie się odkrywał i będzie mu cieplutko. Wybrałam model z firmy Cottonmoose – jest gruby, z wyjmowanym wkładem  kokosowym pod pleckami, z wiązaniem i rzepem, więc mamy pewność że się nie rozwiąże. Można śmiało prać. Niestety nie można zamówić jako kupiec detaliczny na ich stronie, tylko w sklepach stacjonarnych. Lista sklepów na stronie www.cottonmoose.pl , zobaczcie sobie ich piękne kolekcje :)

FullSizeRender(1) FullSizeRenderW komplecie do muślinowych pieluszek był jeszcze pięny welurowy kocyk z zebrą :) nie mogłam się oprzeć :)

 

 

 

 

 

Jako wkład do pościeli zdecydowałam się na firmę FERETTI – kołderka z poduszką bakteriostatyczna, posiada pozytywną opinię instytutu Matki i Dziecka.

 

 

Ok! Ja wracam do prasowania. Junior może się pojawić w każdej chwili, choć mam nadzieję, że poczeka, aż przyleci „pomoc” z Polski :)  Za 7 tygodni Święta, już wiem, że będą wyjątkowe, bo będziemy we Czwórkę :)  Już nie mogę się doczekać :)

Trzymajcie kciuki za Nas, za  Juniora i za to żeby wszystko skończyło się dobrze z tymi nerkami :)

Całuję K.

Idealny wózek dla naszego Maluszka

Witajcie!!!

W Irlandii jesień pełna parą, słońce zachodzi coraz szybciej, noce są coraz dłuższe, pogoda coraz bardziej paskudna a dziś wyszło słońce :) Podejrzewam, że jest to jedno z ostatnich słonecznych dni, więc postanowiłam skorzystać z pogody i wiecznie zielonej trawy i pochwalić się naszą limuzyna dla Juniora. Oglądałam kilka wózków w hurtowni z artykułami dziecięcymi i już miałam wybrany z innej firmy, ale zupełnie przypadkiem trafiłam na reklamę ,  w której była możliwość złożenia wózka według własnych upodobań :) Od razu się zdecydowałam. Wybór padł na firmę Roan model Bass jeden z nowszych.

Wybierając wózek kierowałam się oczywiście wyglądem, ale także żeby był solidnie wykonany, stabilny i wielofunkcyjny. Roan Bass jest zwrotnym, lekkim wózkiem , gdyż posiada lekki aluminiowy stelaż (dostępny w trzech kolorach:white, grey, black),  z miękkim zawieszeniem.  Przednie koła są obrotowe z możliwością blokady do jazdy na wprost, przednie jak i tylne koła są pompowane. Bardzo wygodną sprawą jest centralny hamulec, dzięki czemu jednym ruchem możemy zablokować koła. Stelaż można bardzo szybko i w prosty sposób złożyć do małych rozmiarów a jeszcze szybszy jest system rozkładania za pomocą jednej ręki. Rączka jest regulowana, obszyta jest eko-skórą.

IMG_1082

IMG_1081Stelaż posiada blokadę która zapobiega przed samoistnym rozłożeniem podczas przenoszenia. IMG_1083

 

 

 

 

 

 

 

Posiada również duży zamykany na suwak kosz na zakupy, który można również zdjąć.

IMG_1040Wózek posiada łatwy i wygodny system „click” przy montażu gondoli, spacerówki i fotelika.  Do montażu fotelika,  w zestawie zawarte są specjalne adaptery.

IMG_1066

IMG_1071

IMG_1067

 

 

 

 

 

 

 

 

Fotelik samochodowy Roan Poppi przeznaczony dla dzieci od urodzenia do ok. 10 kg. Posiada homologację ECE R44/04. Ma miękką tapicerkę oraz fajną, „grubą” wkładkę dla noworodka stabilizującą główkę, którą później można wyjąć.  Ma również daszek chroniący przed wiatrem, słońcem czy opadami. Dostępny w różnych kolorach.

 

IMG_1069 IMG_1073 IMG_1070Powodem dla którego zdecydowałam się na ten wózek jest owalny kształt spodu gondoli, jest duża, z wysokiej jakości tworzywa pcv na wysoki połysk (dzięki czemu jest dość lekka), malowana lub gładka, z możliwością regulacji oparcia (od spodu gondoli). Dostępna w różnych kolorach. Wewnątrz gondoli jest  materacyk z włókna orzecha kokosowego zapewniający cyrkulację powietrza. Wnętrze gondoli wykonane z miękkiej bawełny, z możliwością demontażu do prania.  Budka gondoli posiada okienko wentylacyjne i ukryty pod tkaniną uchwyt do przenoszenia gondoli.

IMG_1053 IMG_1077 IMG_1060 IMG_1063 IMG_1054 IMG_1051 IMG_1049

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spacerówka – można  ją zamontować przodem lub tyłem do kierunku jazdy, budka spacerówki posiada okienko wentylacyjne, a także możliwość przedłużenia daszku, aby ochronić dziecko przed słońcem czy wiatrem.  Wersja spacerowa posiada pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa, miękką wkładkę (materacyk), można rozłożyć do pozycji leżącej, z regulowanym podnóżkiem i odpinaną barierką obszytą eko-skórą.

IMG_1036 IMG_1038 IMG_1039Dodatkowo  w zestawie jest pojemna torba z dwoma bocznymi kieszeniami i gumką, pokrowce na nóżki do gondoli i spacerówki, moskitiera i folia przeciwdeszczowa, mięciutki kocyk  dopasowany do wersji kolorystycznej. Brakuje mi tylko w zestawie śpiworka na zimę i pompki do kół.

Fajną sprawą jest to, że możemy sami  w dowolny sposób dobrać kolorystycznie elementy wózka. Ja myślałam o misie gondoli białej w owieczki, ale niestety mojemu Mężowi nie bardzo się to podobało. Nie chciałam po prostu czarnego wózka, która można zobaczyć na każdym kroku. Chciałam coś w kolorze, typowo chłopięcego i żeby ten kolor nie był „smutny”. Wybrałam więc kolor tapicerki NAVY, z misą w kolorze WHITE CARBON i stelażem w kolorze WHITE.  Bardzo podoba mi się to zestawienie kolorystyczne.  Polecam wcześniej usiąść do wyboru kolorów, bo paleta jest tak bogata, że na prawdę ciężko się zdecydować.  :)

Bass-kolorymProducent zastrzega sobie jednak prawo do niezrealizowania projektu, jeżeli uzna że nie jest on spójny i po prostu nie pasuje kolorystycznie, co jest oczywiście zrozumiałe.

Teraz czekamy na Juniora, który pomoże sprawdzić w praktyce funkcjonalność wózka.

Już nie mogę się doczekać aż zaczniemy użytkować wózek. Jeszcze 4 tygodnie!!!

IMG_1076 IMG_1062 IMG_1058 IMG_1057

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pozdrawiam K. :)

WYPRAWKA Produkty higieniczne i apteczne dla Maluszka

Witajcie!!

Jak wiecie kompletuję wyprawkę dla mojego Synusia, który pojawi się na świecie za ok 5 tygodni (mam nadzieję). W sierpniu byłam w Polsce i postanowiłam zrobić zakupy apteczne i higieniczne, ze względu na to, że wiem co kupuje, produkty te mam już sprawdzone na pierwszym dziecku, a poza tym w Irlandii jest mały wybór.

IMG_0905Najpierw higiena. Kosmettyki firmy HIPP przeznaczone są dla niemowląt od pierwszych dni życia, bez parabenów, silikonów i olejów mineralnych, nie zawierają alkoholu, ani olejków eterycznych i co najważniejsze nie uczulają. Ja zakupiłam Pielęgnacyjny płyn do kąpieli i oliwkę pielęgnacyjną. Pięknie pachną,a co najbardziej mi się podoba w oliwce, to to że świetnie nawilża i fajnie się wchłania, a dziecko nie jest „tłuste”.

ZIAJA – tą firmę też uwielbiam. Wybrałam płyn do kąpieli dla dzieci i niemowląt natłuszczający. Jest od pierwszego dnia życia. Nie używam tego płynu regularnie, żeby nie przyzwyczaić skóry dziecka,  ale raz w tygodniu. Nie zawiera mydła, barwników ani konserwantów. Oczyszcza skórę i pozostawia nawilżoną.

No i NIVEA BABY pure & sensitive łagodzący żel do mycia ciała i włosów – powyżej pierwszego miesiąca, myje, nawilża skórę, zapobiega podrażnieniom i swędzeniu, posiada przyjazne pH przyjazne dla skóry, nie zawiera mydła, parabenów, alkoholu i barwników. I co fajne jest z pompką, dzięki czemu jest wygodny w użytkowaniu.

Mam nadzieję, że Juniorowi też przypadną do gustu te produkty :)

IMG_0907BABYONO – obcinak do paznokci i szczoteczka z grzebykiem. Poręczne, zgrabne artykuły i przyjemne dla oka :) Miałam jeszcze kilka innych produktów z tej firmy i bardzo sobie chwalę. W swojej ofercie mają nie tylko artykuły do pielęgnacji, ale też do karmienia, przechowywania pokarmów, zabawki, do pokoju maluszka. Jest jedna rzecz która wpadła mi w oko i nad którą się zastanawiam, a mianowicie granatowo – limonkowa torba STYLE dla mam z matą, idealnie pasowałaby do naszego wózka, którym pochwalę się Wam już niedługo :)  Macie taką torbę?? Polecacie??

CANPOL BABIES termometr – jeszcze nie testowaliśmy, ale czeka na swoją kolej :) Dam wam znać jak się sprawdził. A co do firmy to też miałam kilka produktów z tej firmy i zawsze byłam zadowolona. Ma bogatą ofertę na czas ciąży i dla maluszka od pielęgnacji, poprzez karmienie, zabawę….

IMG_0908Kolejny etap pielęgnacji to czyszczenie noska. Zdecydowałam się na STERIMAR Baby. Jest to roztwór fizjologiczny wody morskiej do nawilżania oraz higieny nosa niemowląt i dzieci. W porównaniu do innych preparatów tego typu Sterimar jest rozpylany w postaci delikatnej mgiełki co jest przyjemne i nie wystraszy dzidziusia.  Do usuwania glutków wybrałam tradycyjną gruszkę. Tak wiem, zaraz posypie się lawina negatywnych komentarzy, ale używanie aspiratorów do nosa po prostu mnie obrzydza (będąc dosadnym ). A gruszka w połączeniu z wodą morską sprawdziła się idealnie przy pierwszym dziecku. No i znowu NIVEA baby tym razem krem na każdą pogodę, chroni przed zimnem, mrozem i wiatrem, zawiera pantenol i wyciąg z nagietka, łatwo się rozprowadza i pozostawia na skórze warstwę ochronną, nie zawiera konserwantów, alkoholu i barwników i można go stosować od pierwszych dni życia.

Do pielęgnacji pupy zamierzam stosować tradycyjny Bephanten, ale postanowiłam tym razem wypróbować Mustela Bebe – krem do przewijania. Krem zawiera aż 98% składników pochodzenia naturalnego!!!!, nie zawiera substancji zapachowych i konserwujących. Zobaczymy jak się spisze ;)

I kilka produktów aptecznych

IMG_0909Witamina D w kapsułkach typu twist off, Delicol – na brzuszkowe sprawy , Viburcol czopki (działa przecizapalnie,  przeciwgorączkowo, przeciwbólowo, rozkurczowo), Czopki glicerynowe na zaparcia (oby się nie przydały), acidolac baby – probiotyk, Nasivin soft – na zatkany nosek, Octenisept – na ranki (po cesarce, do pępka, a także innych ran skórnych)

Postanowiłam się zaopatrzyć w kilka produktów aptecznych, gdyż nigdy nie wiadomo kiedy i co będziemy potrzebować, a niestety w Irlandii (przynajmniej w mojej miejscowości) nie ma apteki która ma nocny dyżur.  Poza tym Irlandczycy  mają bardzo obojętny stosunek do leków i czegoś takiego jak czopki glicerynowe, czy kropelki do nosa dla niemowląt po prostu tutaj nie ma. Oni wychodzą z założenia, że przejdzie samo. Taka ciekawostka: w Irlandii nie dostaniemy też wit C, tylko całe kompleksy witamin.

To są zakupy z Polski.  Powoli szykuje dla was post o wózku i ubrankach, a także będę pakować torbę do szpitala :) Czas leci nieubłaganie z czego się bardzo cieszę, bo już nie mogę się doczekać aż zobaczę mojego Synusia no i kiedy moja Córcia pozna swojego braciszka. Ona też się nie może doczekać, całuje brzuszek i mówi, kocha braciszka, że będzie pomagać mi go kąpać i będzie go wszystkiego uczyć :)

Jeżeli podoba wam mój blog to zapraszam do komentowania, a także na mój Facebook i Instagram: herimperfections66

Pozdrawiam K. :)

33 tydzień ciąży i moje samopoczucie

Witajcie!!

Jak widzicie z po tytule jestem już bliżej niż dalej. Jestem w 33 tygodniu ciąży i do „godziny zero” pozostało już tylko 6 tygodni. Nie wiem kiedy to zleciało. W pierwszej ciąży tygodnie ciągnęły się w żółwim tempie, a druga ciąża zleciała mega szybko, ale to chyba za sprawą moje trzyipółlatki, która nie daje chwili wytchnienia.

33 tydzień ciąży:

Dzidziuś waży ok 2kg i do końca ciąży będzie nabierać podściółki tłuszczowej. Kości są twarde i skostniałe. Nie dotyczy to jednak kości czaszki, która musi zachować nieco elastyczności aż do porodu. Źrenice zwężają się pod wpływem światła. Odruch ten jest bezwarunkowy. Z twojego organizmu przekazywane są do organizmu dziecka przeciwciała odpornościowe, ponieważ w 33. tygodniu ciąży tworzy ono własny układ odpornościowy. Jest to niezbędne, bo już w chwilę po porodzie dziecko zetknie się z różnymi bakteriami. Choć płuca dziecka będą w pełni rozwinięte dopiero tuż przed samym porodem, to dziecko wdycha i wydycha wody płodowe aby ćwiczyć oddychanie.  U chłopców jądra powinny znajdować się już w mosznie, choć czasem zdarza się, że jedno z nich lub oba nie zstępują i w chwili porodu są jeszcze w jamie brzusznej. Nie trzeba się tym martwić – zwykle w ciągu roku, czyli do pierwszych urodzin, sytuacja się normuje.

A jak ja się czuje?? Ogólnie dobrze, ale ponarzekać przecież mogę, nie?? ;) Brak mi tchu, jak wchodzę po schodach na górę, muszę najpierw usiąść, złapać oddech. Ciężko  mi się śpi tzn.w nocy się przebudzam i obracam jak 5tonowy wieloryb. Czasami też drętwieją mi ręce w nocy. Jeżeli za długo śpię na którymś boku, to odczuwam ból bioder.  Często chodzę do toalety. Na całe szczęście nie dokuczają mi już wzdęcia ani zaparcia, w pierwszej połowie ciąży dokuczały mi bardzo. Teraz doskwiera mi zgaga o każdej porze dnia i nocy. Oczywiście nie pomagają domowe sposoby typu picie mleka czy jedzenie migdałów. Jedynym ratunkiem jest GAVISCON w syropie. Razem z moją przyjaciółką śmiejemy się, że powinnam zostać twarzą Gavisconu, ze względu na to że wypijam hektolitry tego syropu i mogłabym im zrobić świetną reklamę :)  Już od dłuższego czasu towarzyszy mi twardnienie brzucha, dość często i mocno, ale nie odczuwam żadnego bólu. Są tzw. skurcze przepowiadające zwane skurczami Braxtona Hicksa. Zachcianek żywieniowych raczej nie mam, jem też chyba w miarę rozsądnie, gdyż do tej pory przybyło 11 kg, gdzie w poprzedniej ciąży w sumie przytyłam 21 kg. Dwa tygodnie temu postanowiłam „pogodzić się” z moimi spodniami ciążowymi, ponieważ do tej pory nosiłam swoje normalne jeansy – z czego jestem bardzo zadowolona :) a teraz postanowiłam po prostu nie ściskać Juniora :)

pickerimageGdy skończyłam pierwszy trymestr, postanowiłam znaleźć sobie jakieś witaminy. W każdym kompleksie witamin, który był przystępny cenowo, czegoś brakowało albo jakiejś witaminy było za mało. Znalazłam w końcu odpowiedni zestaw dla kobiet od 13 tygodnia ciąży, który zawiera kwas foliowy, metafolinę, witaminy, jod oraz kwasy DHA. Opakowanie zawiera 30 tabletek i 30 kapsułek. Jest to Femibion Natal 2 Plus.Polecam poszukać przez Ceneo najtańszej apteki, gdyż te witaminy nie należą do najtańszych, a w aptekach stacjonarnych to już w ogóle kosmiczne ceny :)

indeksJeżeli chodzi o higienę stosuje Perfecta Mama, probiotyczny żel do higieny intymnej

indeksWiadomo, że z każdym tygodniem nasz brzuszek rośnie i mogą pojawiać się rozstępy. Przy pierwszej ciąży smarowałam brzuchol regularnie i udało się uniknąć rozstępów. Teraz w drugiej ciąży również postanowiłam do nich nie dopuścić :) Bardzo polecam markę TOŁPA.wygladzajacy-balsam-antycellulitowy

TOŁPA dermo body mum – wygładzający balsam antycellulitowy

 

 

 

 

tdb-mum-mini-krem-ujedrniajacy-50-ml

TOŁPA dermo body mum – krem ujędrniający brzuch, uda, pośladki

 

 

 

 

 

nawilzajace-mleczko-regenerujaceTOŁPA dermo body hydro – nawilżające mleczko regenerujące

 

 

 

 

 

 

 

11926_30430_360_350

 

Babydream, Dla Mam, olejek do ciała przeciw rozstępom – cudowny zapach

 

 

 

 

 

I to chyba tyle z tego co mi przychodzi teraz do głowy.

Lada dzień będę organizowała torbę do szpitala i oczywiście się tym z Wami podzielę!! A tymczasem do zobaczenia w kolejnym  poście!! :D

Ściskam Was mocno!!

Pozdrawiam K :)

Facebook: Her Imperfections

Instagram: herimperfections66

irlandzka służba zdrowia!!!

Hej!!

Za nami kolejne wizyty (niepotrzebne, tak jak myślałam) i jak zwykle „niezawodna” irlandzka służba zdrowia. Jeżeli ciąża przebiega prawidłowo, to nie można narzekać, ale jeżeli już coś jest nie tak, to wychodzi brak kompetencji tutejszych lekarzy i poziom ich edukacji :/

23 września pojechaliśmy na usg aby skontrolować poziom wód płodowych. Potwierdziło się to co już wiedzieliśmy, czyli że wód jest faktycznie więcej, ale jeszcze w normie. Niestety okazało się również, że nerki znowu się powiększyły do 25mm prawa i do 22mm lewa i pęcherz również powiększony, ale możliwe ze Junior nie zdążył jeszcze zrobić siusiu. Zaczęliśmy zadawać pytania, ale Pani stwierdziła, że ona nie ma wystarczającej wiedzy, żeby nam udzielić jakichkolwiek informacji, że może nerki się powiększyły, bo dziecko rośnie, ale najlepiej jak porozmawiamy z lekarzem. Tak więc umówiliśmy się do lekarza jeszcze na ten sam dzień, tyle tylko że do lekarza w naszym regionalnym szpitalu. Ponieważ mieliśmy chwile czasu do wizyty, postanowiliśmy pojechać coś zjeść,  gdyż w naszym szpitalu trochę się trzeba nasiedzieć i nie chciałam jechać głodna, bo robi mi się słabo z głodu. Pojechaliśmy do popularnej sieciowej restauracji na frytasy i wrapa z kurczakiem, a wszystko popiłam waniliowym latte :)

Na wizytę pojechałam sama, zostawiając Męża z mega aktywną trzylatką w domu. Jadąc na wizytę obawiałam się, że nie pójdę prosto do lekarza, tylko będzie to pełna rutynowa kontrola. Mimo że zaznaczyłam Pani w recepcji że ja tylko do lekarza, to niestety trafiłam najpierw do pielęgniarki, która rutynowo poprosiła o mocz :/ i klops!! Nie miałam moczu, bo nie spodziewałam się wizyty u lekarza. A jak wszyscy dobrze wiemy, mocz bierzemy na czczo. Tak więc pielęgniarka podała mi pojemnik i kazała iść do toalety. No i wyszło mi moje waniliowe latte :/ Tzn okazało się, że w moczu jest cukier. Tak więc dostałam skierowanie na glukozę. Świetnie :/ Potem swoje odsiedziałam w poczekalni i w końcu wizyta u lekarza, która również okazała się zbędna. Bo po pierwsze trafiłam lekarza z którym już miałam do czynienia i nie byłam zadowolona, a po drugie nic się nie dowiedziałam, za to On mi zadawał pytania.  Generalnie zmarnowany czas i jeszcze dodatkowe badania.

26.09  W końcu jakis miły dzień :) Moje urodziny, ostatnie z „dwójką” z przodu , a z samego rana byłam na wyprzedaży w NEXT i upolowałam kilka fajnych rzeczy (możecie zobaczyć je TU).  Po południu wpadli znajomi z życzeniami i prezentami, i tak przyjemnie minął dzień.

28.09 w poniedziałek odwiozłam moją Córę do przedszkola i pojechałam prosto do szpitala na test na glukozę. Jedyny plus jest taki, że w Irlandii do testu pije się Lucozade (czyli napój gazowany dostępny w każdym sklepie coś typu cola czy sprite) a nie glukozę tak jak w Polsce. Ale 3 godziny zleciały.

Kolejne usg miałam 7 października w 32 tygodniu ciąży. Pojechaliśmy do Położniczego szpitala w Limerick, zgłosiliśmy się do recepcji i prosto na scan. I znowu irlndzka służba zdrowia dała popis. Pani na badanie poświęciła 10 minut, z czego przez pierwsze 8 monitor miała odwrócony do siebie i nic nie widziałam a ona nie wydusiła z siebie słowa, aż w końcu mój Mąż do niej zagadnął a propos nerek. Potem obróciła do mnie monitor, pokazała mi buzie, bijące serce i pozwoliła wstać. Gdyby nie to, że znowu zaczęliśmy pytać, pewnie wyszlibyśmy bez słowa. Pani która wykonywała badanie nie bardzo chciała cokolwiek powiedzieć. Zapytałam o rozmiar nerek, bo sama z siebie też nie powiedziała i okazało się, że ZNOWU się powiększyły prawa do 28mm i lewa do 23mm. I znowu pytania, i znowu brak odpowiedzi, bo pani stwierdziła, ze nie ma wiedzy żeby udzielać jakichkolwiek informacji. Pytaliśmy również o ewentualny zabieg jeszcze w brzuchu, ale pani popatrzyła na nas jak na idiotów, twierdząc że żaden zabieg nie jest potrzebny i kto nam tak powiedział…Więc jej powiedzieliśmy, że w Polsce wykonuje się takie zabiegi. A ona(czerwieniąc się ze złości i poirytowania) na to (robiąc z nas jeszcze większych idiotów) że chyba my im (czyli lekarzom w Polsce) udzieliliśmy złych informacji na temat ciąży. Ja w szoku!!! Mówię tej płytkiej kobiecie, że my im nie udzieliliśmy tylko informacji, ale że byłam szczegółowo badana!! A ona kwitując z ogromnym zażenowaniem, że musimy się zdecydować gdzie chcemy być leczeni (czyt. w Irlandii czy w Polsce). Uprzejmie się pożegnaliśmy i wyszliśmy. Muszę się dowiedzieć o imię i nazwisko tej pani, nie zostawię tak tego!!

Jak widzicie Irlandzcy lekarze mają wysokie mniemanie o sobie, ale niestety wiedzę na niskim poziomie a w edukacji braki!!! I strasznie ich kłuje w oczy, że śmiemy wspominać o naszej polskiej służbie zdrowia, która jest na bardzo wysokim poziomie.

Ehhh… szkoda gadać. Byle do końca i oby mój Junior wyzdrowiał. Zostało nam 7 tygodni do „godziny zero”. Przygotowuje dla Was kolejny post, ponieważ przyszła już do nas paczka z Polski z wózkiem i wszystkimi zakupami, które zrobiłam dla Juniora :) Czekajcie!!!

Pozdrawiam K. :)

FACEBOOK : Her Imperfections

INSTAGRAM: herimperfections66

wyprzedaż NEXT

Hej!!

Każda Mama która mieszka w Irlandii lub Anglii  wie co oznacza szaleństwo wyprzedażowe w Next. Ubrania tej brytyjskiej marki są przepiękne, świetnej jakości ale też i dość drogie, dlatego wyprzedaże, które odbywają się 4 razy do roku cieszą się ogromną popularnością, a w szczególności grudniowa, która zaczyna się o 6 rano, a „szalone” mamy potrafią ustawiać się w kolejce już o 1 rano, żeby być pierwszą. Jako, że spodziewam się Synusia za 7 tygodni, jestem na etapie wyposażania Jego garderoby, więc postanowiłam się wybrać na wrześniową (mniejszą) wyprzedaż i muszę przyznać, że wróciłam bardzo zadowolona :) Oczywiście jechałam z zamiarem kupienia czegoś dla Synusia, bo córkę obkupiłam będąc w Polsce, ale że Next ma na prawdę śliczne ubrania, nie mogłam przejść obojętnie koło kolekcji dla dziewczynek i postanowiłam mojej Córci kupić coś ale na później :) nie przedłużam i zapraszam do oglądania :)

DLA JUNIORA

FullSizeRender(1) FullSizeRender(2) FullSizeRender(3) FullSizeRender(4) FullSizeRender(5) FullSizeRender(7) FullSizeRender(8) FullSizeRender(9) FullSizeRender(10) FullSizeRender(13) FullSizeRender(16) FullSizeRenderDLA CÓRCI

IMG_0831 FullSizeRender(17) FullSizeRender(15) FullSizeRender(14) FullSizeRender(12) FullSizeRender(11) FullSizeRender(6)Jestem zakupoholiczką :D

Pozdrawiam K :)

Kolejne wiadomosci, kolejne wizyty….

Witajcie!!

Po powrocie do Irlandii mieliśmy iść do specjalisty. To znaczy w domu miał czekać na nas list z wyznaczonym terminem specjalistycznego usg. Nie czekał!! W środę 3 września miałam wyznaczoną kontrolną wizytę w naszym regionalnym szpitalu. Tradycyjne badania i rozmowa z lekarzem. Mimo tego ze lekarz nie był Irlandczykiem, tylko ciemnoskórym z Indii czy skądś jeszcze, to miał typowo Irlandzkie podejście.  Zaglądając do mojej księgi ciąży pyta: „wszystko ok??” To mu odpowiadam, że ze mną ok, ale że z dzieckiem nie do końca. Lekarz: „A co z dzieckiem??” To mu zaczynam mówić od początku, ze w 20tyg na usg wyszły powiększone nerki, że z każdym scanem (usg) powiększały się, bla bla bla….A on na to, że to może się samo unormować, że teraz i tak się z tym nic nie zrobi, ze dopiero po porodzie. A ja mu mówię, ze byłam w Polsce u lekarza, że nerki są na prawdę duże i się pytam prostym angielskim, czy w Irlandii nie robi się operacji żadnych. A Pan doktorek , z zażenowaniem patrzy i mówi: ” a co ty byś chciała zrobić??” WTF??!! Ręce opadają. To mu mówię, że w Polsce wykonuje się zabiegi jeszcze w  brzuchu Matki. Pan doktorek spojrzał na mnie i oznajmił z jeszcze większym zażenowaniem, że w Irlandii nie robi się żadnych operacji. Widział moją minę i postanowił, że na szybko wykona usg, żeby zobaczyć czy nie urosły jeszcze bardziej.  Ku mojej radości okazało się, że nerki nie zmieniły swoich rozmiarów od ostatniego scanu. Ale też nie zmalały niestety. Powiedziałam, Doktorkowi także, że miałam mieć umówioną wizytę do specjalisty, ale nadal nie mam żadnej informacji. A że lekarze w Irlandii bardzo się boją tego, że można było by ich pozwać do sądu, dlatego cokolwiek sobie o mnie nie pomyślał, wiedział, że nie może tego tak po prostu olać. Powiedział, że umówi mnie na wizytę do specjalisty, a później jeżeli to będzie konieczne, do pediatry, który wytłumaczy, jak dalej będziemy postępować, gdy dziecko przyjdzie na świat, a nerki się nie unormują. Na drugi dzień, dostałam tel z umówioną wizytą do specjalisty, która wypadała równo tydzień później.

9 września stawiliśmy się w szpitalu na specjalistycznych scanie. Tradycyjnie musieliśmy swoje odczekać w poczekalni, bo niestety, ale tak funkcjonuje irlandzka opieka medyczna, że gdziekolwiek nie idzie się na wizytę, czy to lekarz pierwszego kontaktu, czy szpital, czy nawet nagły wypadek, to trzeba czekać. I nie mówię tu o kilku minutach, tylko godzinach :D Na całe szczęście Pani Profesor ‚jakaś tam’ okazała się bardzo przemiłą kobietą, ciepłą, która wszystko nam wyjaśniła, obejrzała Juniora z każdej strony, sprawdziła oczywiście to, na czym nam najbardziej zależało – układ moczowy, potwierdziła, że nerki są tych samych rozmiarów co na poprzednim usg i powiedziała, że tylko nerki są powiększone, a pęcherz nie. (całe szczęście że nie postępuje). Cierpliwie odpowiadała na każde nasze pytanie i widząc naszą Trzylatkę, która nie może usiedzieć na miejscu, postanowiła że specjalnie dla niej, wydrukuje zdjęcie buzi braciszka w 3D żeby mogła sobie wstawić w ramkę i mieć w swoim pokoju. Powiedziała, że mimo wszystko trzeba monitorować i że wpisze do mojej książki ciąży, że mam mieć robione scany co 4 tyg aż do rozwiązania.

Tydzień później (16.09) wypadała mi rutynowa kontrola w regionalnym szpitalu. Pojechałam. Tradycyjnie podstawowe badania i rozmowa z lekarzem. Tym razem trafiłam do ciemnoskórej kobiety. O dziwo zerknęła w książkę ciąży, żeby zobaczyć ewentualne notatki z poprzednich wizyt. Okazało się, raport z usg u specjalisty zaginął, i w podstawowym dokumencie o mojej ciąży, nie ma żadnej informacji. Masakra. I znowu musiałam opowiadać całą historię od początku. Potem tradycyjne mierzenie ciśnienia i „macanie” brzucha. Tym razem Pani doktor robiła to zdecydowanie za długo i spytała: „to kiedy wypada następny scan??” Na co ja, że za 3 tyg, a ona że jednak będziemy robić scany co 2 tygodnie. Więc zdziwiona, a zarazem przestraszona pyta, czy coś nie tak, a Pani doktor mówi , że mam za dużo wód płodowych i trzeba to sprawdzić na usg. Następnie posłuchała serduszka przez urządzenie dopplerowskie. Gdy już się podniosłam z kozetki, trochę wystraszona pytam czy nadmiar wód jest niebezpieczny?? Ponieważ do tej pory myślałam w bardzo prosty  sposób, że nadmiar wód to więcej miejsca dla dzidziusia i większy basen ;) Pani doktor szybko stwierdziła, ze jeżeli dzidziuś prawidłowo rośnie, to wszystko ok, a jeżeli się nie rozwija to nie dobrze.

Wkurzyłam się!!! Wiem jeszcze z Polski, że mam nadmiar wód płodowych (ale w normie), bo za każdym razem jak się kładę na usg na płasko to szybko mi się słabo robi i to dlatego że mam większy brzuch i ciężar ucisk gdzieś na nerw albo tętnice. Po drugie wiem, że Junior rozwija się prawidłowo, bo na każdym usg (i na ostatnim też) mówiono nam, że Junior ma idealne rozmiary. I znowu kolejny wyjazd się szykuje :/

Po powrocie do domu opowiedziałam mojemu Mężowi całą sytuację i nie zdziwiło mnie Jego wkurzenie…..

Wieczorem zaczęłam czytać o nadmiarze wód płodowych tzw wielowodziu i trochę się przestraszyłam…. Może być niebezpieczne i dla mamy i dla dziecka. Wielowodzie charakteryzuje się nadmiernym rozmiarem macicy. Kobieta w ciąży może zaobserwować za duży brzuch w stosunku do wieku ciąży, uskarżać się również na bolesne napięcie brzucha (jest ona zbyt twardy), nadmierną ruchliwość płodu oraz trudności w oddychaniu. Największym zagrożeniem w przypadku wielowodzia (czy nadmiaru wód płodowych) jest przedwczesne odklejenie łożyska lub pękniecie pęcherza płodowego oraz przedwczesny poród. Może dojść do niedotlenienie płodu. Podczas porodu mogą wystąpić komplikacje wynikające z nieprawidłowego wstawienia się główki do kanału rodnego lub wypadnięcia pępowiny. Natomiast po porodzie kobieta może cierpieć z powodu nieprawidłowego kurczenia się macicy oraz doznać krwotoku.

Zaczęłam się martwić…. może i dobrze że jedziemy na usg?? Lepiej sprawdzić niż coś przeoczyć.

Tak więc za tydzień znowu „wycieczka”.  A tu Juniorek <3

11313812_1191864090827251_1397908214_nPozdrawiamy Was razem z Juniorem. dziękujemy za słowa otuchy!!! Czekajcie na dalsze wiadomości.

Zapraszam też na naszego Facebooka i Instagram: herimperfections66  gdzie wrzucam fotki z codziennego życia naszej rodzinki :)

Całujemy :) K. i Junior

Co nowego u Juniora??

Witajcie Kochani!!

Wróciliśmy z Polski, trochę uspokojeni, ale nadal niepewni co jeszcze nas czeka.

W niedzielę późnym wieczorem wylądowaliśmy w Polsce. Z samego rana w poniedziałek zadzwoniłam do lekarza, żeby umówić się na wizytę. Wizytę udało umówić się na wtorek na 13. Lekarz, do którego się umówiliśmy to świetny specjalista w dziedzinie ginekologii i położnictwa. Na początku Pan Doktor przeprowadził z nami krótki wywiad a potem zrobił dokładne usg, na którym potwierdził (niestety) problem z nerkami. Od ostatniego usg (tego w Irlandii) nerki się powiększyły do 18mm prawa i 14 mm prawa. :( Pytaliśmy o zabiegi wewnątrzmaciczne, ale Pan Doktor poinformował nas, ze gdyby Junior nie oddawał moczu a ja tym samym miałabym zmniejszoną ilość wód płodowych, to trzeba było by odbarczyć nerki, ale w moim przypadku jest nadmiar wód płodowych. Stwierdził, wadę układu moczowego, najprawdopodobniej zastój podpęcherzowy, mniej prawdopodobny zespół MMIH wielowodzie. Zasugerował wykonanie rezonansu magnetycznego płodu (MRI płodu) po 30 tyg ciąży w celu oceny smółki w odbytnicy, aby wykluczyć zaburzenia perystaltyki jelita.  Poradził nam abyśmy również udali się na konsultacje do dr. hab. Krzysztofa Szaflika z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, który specjalizuje się w takich zabiegach wewnątrzmacicznych na płodach. Wyszłam od lekarza trochę uspokojona ale zarazem czułam nad sobą widmo zabiegu, czego się potwornie bałam.

W środę rano zadzwoniłam do Kliniki Diason w Łodzi aby umówić się na wizytę do dr. Szaflika. Pani z recepcji poinformowała, że najbliższy wolny termin dostępny jest na następny tydzień na czwartek. Nie bardzo nam to pasowało, ponieważ 3 dni po tej wizycie wracalibyśmy do Irlandii i w razie gdyby dr. Szaflik zalecił zabieg, nie zdążylibyśmy go wykonać. Zgodziłam się jednak na ten dzień, żeby się chociaż skonsultować z lekarzem, ale poprosiłam Panią, że gdyby zwolniło się wcześniej miejsce do doktora, to proszę o kontakt, ponieważ zależy mi na czasie.  I tak się stało.Jeszcze tego samego dnia, zadzwoniła do mnie pani z kliniki w Łodzi i poinformowała, że zwolniło się miejsce dnia następnego (czwartek) i czy jestem zainteresowana. Zgodziłam się bez wahania.

Następnego dnia pojechaliśmy do Łodzi. Pan doktor sprawdził każdą najmniejszą kosteczkę Juniora, każdą możliwą komórkę, wszystkie żyły/żyłki, każdy narząd, a ja tylko słuchałam osłupiała, jak dyktuje swojej asystentce, która pisała wszystko na komputerze. Wliczał takie rzeczy, które nawet nie zdawałam sobie sprawy, że widać je na usg. Okazało się, że nerki się znowu powiększyły – prawa wynosi 22mm a lewa 18mm, pęcherz powiększony i stwierdza zastój moczu w nerkach. Przeraziliśmy się, bo w ciągu dwóch dni nerki się powiększyły o kolejne milimetry. Pan Doktor uspokoił nas jednak, że póki co żaden zabieg nie jest konieczny, wytłumaczył nam jak działa układ moczowy Juniora, jakie mogą być przyczyny, jakie są rozwiązania danych sytuacji i że gdyby nerki na tym etapie miały 30mm to trzeba by było działać.  Potwierdził, że nerki pracują, że jest coś co powoduje zastój moczu w nerkach i jak już dużo moczu uzbiera się w nerkach i pęcherzu, to zwiększa się ciśnienie, pod wpływem którego „blokada” się zwalnia i dzięki temu Junior siusia. Powiedział także, że gdybym była na miejscu (tzn. w Polsce) to byłabym pod stałą obserwacją i gdyby nerki znowu się powiększyły w krótkim odstępie czasu, to moglibyśmy zastanowić się nad jakimś zabiegiem odciążającym nerki, żeby nie uległy uszkodzeniu. Powiedział, żebyśmy zrobili usg za jakieś dwa tygodnie i jeżeli nerki urosną o ok 5mm to powinniśmy coś z tym zrobić. Uzgodniliśmy z Panem Doktorem, że wykonany usg w Irlandii i jeżeli będzie gorzej to bookujemy bilety do Polski i wrócimy do kliniki Pana doktora.

Ulżyło mi……że zabieg NIE JEST KONIECZNY.  Mimo wszystko, nie przestajemy myśleć co dalej, czy wszystko będzie dobrze… Mam nadzieję, ze skończy się tylko na strachu.

Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się skończyło dobrze. Już wkrótce kolejne wiadomości od Juniora ;)

Pozdrawiam K. :)

PS. Zapraszam na mojego Facebooka i Instagrama : herimperfections66