Nie zawsze jest pięknie ….

Witajcie…

Do tej pory chyba było za dobrze… Wszystko się ostatnio układało, cieszyłam się ciążą i wszystkim dookoła … do dziś :( a zaczęło się tak…

W 20 tyg ciąży poszliśmy na usg, bo umieraliśmy z ciakwości, kto tam się w brzuchu chowa. Wtedy też dowiedzieliśmy się, że będzie to chłopak. Dowiedzieliśmy się również, że nerki są troszkę za duże, że norma to ok 7 mm a nerki naszego Juniora mają 10 mm. Klinika, w której byliśmy prywatnie, wysłała list do mojego lekarza prowadzącego z informacją o anomalii. Powiedziała także, że jest to dosc powszechne u chłopców, że to może samo wrócić do normy, ewentualnie bedzie można coś z tym zrobić, dopiero jak się dzidziuś urodzi, ale że trzeba to monitorować. W zeszłym tygodniu (23 tc) poszłam na wizytę do mojego lekarza prowadzącego z infekcją. Szybko rozprawiła się z problemem, i zaczęła pytać o to prywatne usg, które robiłam w 20tc. Postanowiła, ze zadzwoni do szpitala położniczego i skonsultuje co robić w takiej sytuacjii. W szpitalu powiedzieli, trzeba wykonać usg. Umówiono mnie na dziś (12/8/15) do naszego regionalnego szpitala. Wczoraj Pani zadzwoniła, informujac mnie, że nie będzie lekarza i czy chce przełożyć usg i dlaczego w ogóle zostałam umówiona na to usg (w Irlandii robią pierwsze usg między 11-14 tc i drugie między 28-32 tc) . To wytłumaczyłam pani, że mój lekarz prowadzący mnie skierował, ze względu na to, że na prywatnym usg wyszedł problem z nerkami. „aha”. Pani zaproponowała, ze umówi mnie na usg do szpitala położniczego 35 km dalej.

Dziś byliśmy na usg. Musieliśmy wstać o 7 rano, żeby ogarnąć siebie i naszą Trzylatkę i jeszcze dojechać 35km. Dojechaliśmy na miejsce. 8:55 rano, parking pełny, znaleźliśmy miejsce. Poszliśmy do recepcji, kazano nam usiąść w poczekalni. Po 30 minutach poprosiła mnie pielęgniarka/ położna, żeby sprawdzić mocz i kazała mi wrócić do poczekalni i czekać na lekarza, który zdecyduje czy pójdę na usg. Zdębiałam. Kazano mi przyjechać 35 km na usg, a oni teraz będą się zastanawiać nad badaniem??!! Po kolejnych 30 minutach zawołała mnie Pani Doktor. Zmierzyła mi ciśnienie i zaczęła wypytywać o prywatne badanie. Kazała iść kilka pokoi dalej i zgłosić się na usg. Poszliśmy. W poczekalni kilka osób czekających na badanie usg, o dziwo wzięli nas po 5 minutach. Położyłam się na kozetce. Czułam się dziwnie. Miałam wrażenie że mi nogi drętwieją, ze tak mi jakoś lekko. Pani zaczęła pytać co nas sprowadza, to jej powiedzieliśmy, ze na prywatnym badaniu wyszedł problem z nerkami, że są powiększone.  Gdy zaczęła podglądać naszego Juniora Pani doktor sama zdębiała. Zauważyłam jej dziwną reakcję. Okazało się, że nerki się znowu powiększyły, że powinien zobaczyć to specjalista, że ona się nie zna do końca…. bla bla bla … Moje samopoczucie się pogorszyło, musiałam się położyć na lewym boku, bo zrobiło mi się po prostu słabo. Powiedziała, że nerki powiększyły się i że prawa ma 14 mm. Łza pociekła….. Po chwili wróciłam, do pozycji leżącej na brzuchu. Kobieta wykonująca badanie mówiła coś jeszcze, rozmawiała z Mężem, a ja jeszcze tylko wyłapałam , że to na pewno chłopak. A potem pogrążyłam się w najgorszych myślach. Wróciliśmy na konsultację do lekarza.  Zaczęliśmy dopytywać o szczegóły, że bardzo szybko te nerki się powiększają, i nie wiem w jaki sposób, ale dowiedzieliśmy się, że jedna nerka ma 14 mm, a druga nerka ma 17 mm!!!!! Byliśmy w szoku. W przeciągu 4 tygodni nerki tak bardzo się powiększyły. Jestem dopiero w 24 tc, a do końca zostało przynajmniej 15 tygodni. Oczywiście emocje wzięły górę i łzy leciały mi ciurkiem. Pani doktor stwierdziła, że musimy się udać na szczegółowe usg i ze umówi nas na konsultację do specjalisty, i że za 3 tygodnie, jak tylko wrócimy z Polski, mamy wrócić na kontrolę.

Po powrocie do domu zaczęliśmy przeczesywać internet w poszukiwaniu informacji. Znaleźliśmy informacje pozytywne, ze po porodzie, może nie być nawet najmniejszego znaku, po nieprawidłowościach, a także  i te najgorsze scenariusze, że Juniora może czekać operacja zaraz po porodzie, ewentualnie operacja jeszcze w łonie mamy…

Jestem w rozsypce. Martwi mnie ta sytuacja, Przeraża mnie to, że te jest to wczesny etap ciąży, a nerki są już na tyle duże, jak w niektórych przypadkach opisanych w internecie po 30 tc. Nie wiem co myśleć. Chciałabym bym dobrej myśli i wierzyć, ze wszystko samo się unormuje, ale nie umiem.

W najbliższą niedzielę lecimy do Polski i po weekendzie pójdę do świetnego specjalisty, który mam nadzieję będzie miał dla mnie dobre wiadomości.

Póki co lekarze każą czekać i obserwować. Póki nerki pracują to nie jest najgorzej.

Trzymajcie kciuki za Juniora.

FullSizeRenderJunior was pozdrawia :)

11 tydzień ciąży

Witajcie!!!

Jak już wspomniałam we wcześniejszym wpisie, jesteśmy już 3 osobową rodziną, tak więc mój obecny stan nie jest mi „obcy”. Wręcz podchodzę do tego z ogromnym spokojem i cierpliwością, a właściwie chyba nie mam aż tyle czasu na myślenie, co w pierwszej ciąży. Moja hiper-aktywna, zbuntowana i charakterna Trzylatka sprawia, że czas płynie mi szybciej, a tygodni ciąży nie nadążam liczyć.  BTW moja Trzylatka cały czas pyta ‚kiedy będzie braciszek?’ a ja pytam: ‚A skąd ona wie, że nie siostrzyczka???

Właśnie dobiłam do 11 tygodnia. Moja figura i waga się nie zmieniły – całe szczęście ;) 9 tydzień był najtrudniejszym tygodniem, gdyż męczyły mnie mdłości, ogromny głód (jadłam co godzinę), wzdęcia, zmęcznie, zawroty głowy. Teraz jestem głównie śpiąca, wiecznie wzdęcia, co jakis czas kręci mi się w głowie i rzadko dokuczają mi mdłosci. Moja Pani Doktor wpominała, że w okolicach 9-10 tygodnia jest najgorsza kulminacja wszystkich dolegliwości, ale później wszystkie słabną, i chyba faktycznie miała rację :) na pierwsze usg idę za około 3 tygodnie i będzie wiadomo coś więcej. Już nie mogę się doczekać!!!

Co się dzieje w moim brzuchu?? Dla dzidziusia skończył się okres zarodkowy i zaczął okres płodowy. Wszystkie narządy są wstępnie wytworzone, teraz następuje ich dalszy rozwój. Dziecko zaczyna się aktywnie poruszać, ale ze względu na jego niewielki rozmiar jego ruchy nie są jeszcze wyczuwalne dla matki. Dziecko potrafi zaciskać piąstkę wraz z kciukiem, który właśnie odseparował się od pozostałych palców. Kształtują się struny głosowe i zmysł powonienia, całe ciałko jest już wrażliwe na dotyk, dziecko potrafi już połykać, wystawiać i chować język. W 11 tygodniu można zaobserwować już małżowiny uszne dziecka, a także dochodzi do zamknięcia powiek, które dziecko otworzy dopiero koło 27 tygodnia, kiedy gałki oczne się w pełni rozwiną.

Natura jest niesamowita!!

PS. Jeżeli jesteście ciekawi, z czym moja Trzylatka lubi zasypiać, obserwujcie bloga :)

Pozdrawiam K.11tPS2. zdjęcie poglądowe płodu w 11 tygodniu

Idą zmiany :)

Obiecywałam być częściej…. w praktyce wygląda to trochę inaczej.

Jest taka kategoria życiowa, w której im człowiek bardziej się stara tym bardziej nie wychodzi :( Od października 2014 roku razem z mężem mym staraliśmy się powiększyć rodzinkę o kolejnego (drugiego) członka. I tak w końcu po 5 miesiącach test wyszedł POZYTYWNY :D Jestem szczęśliwa, podekscytowana, a zarazem trochę przestraszona tym co będzie. I szczerze współczuję tym, którzy nie mogę się spełnić w roli rodzica. <3

Według moich obliczeń jest to 7 tydzień :) 7-tydzien-ciazy-zdjecia-ciazy-zdjecia-plodu-ARTICLE_V-8068

W siódmym tygodniu ciąży dziecko ma wielkość małego orzeszka (7-9mm) i z każdym dniem rośnie jeden milimetr. Ciało dziecka wydłuża się i prostuje. Coraz dłuższe stają się też jego ręce i nóżki. Formują się palce u rąk. Widoczny jest też zarys nosa i zaczątki ust. Mózg zarodka rośnie bardzo szybko i „ozdabia się” wypustami – nerwami. Kształtuje się twarz. Są też zaczątki ust i oczu. Wykształcają się mięśnie twarzy, podniebienie, język oraz części szczęki. Narządy wewnętrzne – serce, nerki, trzustka i wątroba – są na właściwych miejscach.

Moje odczucia?? W pierwszej ciąży, gdyby nie to, że nie miałam okresu, to nie wiedziałabym, że jestem w ciąży. Teraz mam dużo objawów. Pierwsze po czym poznałam, to po podkładzie. W ogóle nie trzymał mi się na twarzy, ciężko mi było go nałożyć na twarz. Próbowałam za pomocą pędzli, gąbeczką na mokro, a skończyło się na tym, wylałam odrobinę podkładu ma dłonie i rozsmarowałam na twarzy. Ciepło dłoni sprawiło, że jakoś ten podkład nie spłynął. Kolejnym objawem były częste wizyty w toalecie, kawa przestała mi smakować, nabrzmiałe i obolałe piersi, zawroty głowy, intensywniejsze zapachy, senność, niechęć do słodyczy, zmniejszony apetyt.

Długo zwlekałam ze zrobieniem testu ciążowego, gdyż już wcześniej robiłam testy i za każdym razem wychodziły negatywne.

Tu w Irlandii, jest troszkę inna opieka w ciąży. Jeżeli jesteście zainteresowane jak to wygląda, dajcie znać, to z chęcią wam opowiem :)

Za 4 tygodnie pierwsze USG, już nie mogę się doczekać :)

Postaram się zdawać Wam relację z przebiegu ciąży. Trzymajcie kciuki za nas!!!

Całuje K. :D