Jest nienajlepiej, a nawet źle

Hej!!!

We wtorek byłam u fryzjera i żartowałam do wszystkich, ze mogę iść rodzić. W środę tradycyjnie kontrolna wizyta w szpitalu – mocz, ciśnienie i rozmowa z lekarzem. Trafiłam do lekarza, do którego już wcześniej trafiłam już chyba ze dwa razy i który za każdym razem bagatelizował sprawę nerek Juniora. Twierdził, że jest tysiące takich przypadków i trzeba czekać do rozwiązania. Miałam mieć robione usg co dwa tygodnie. Dwa tygodnie temu, będą też na wizycie w szpitalu, pytałam doktora, do którego wtedy trafiłam, kiedy następne usg, a on stwierdził, że już nie trzeba robić, bo teraz to już i tak nic to nie zmieni. Wracając do wczorajszej wizyty…. Pan doktor, o którym wspomniałam na początku, zapytał, kiedy było ostatnie usg, a ja mu powiedziałam, że w jakoś w październiku, około 4 tyg temu. Kazał położyć mi się na kozetce, żeby skontrolować nerki. Jak tylko ujrzałam na ekranie obraz nerek (już jestem na tyle obeznana ,że wiem na co patrzeć), zapytałam czy są większe niż poprzednio (chociaż już też wiem gdzie patrzeć na monitor, żeby zobaczyć rozmiar). Szybko zobaczyłam przerażające mnie rozmiary…. Lekarz widząc również te rozmiary, odpowiedział tylko, że są większe. Ale ja wiedziałam, że nie jest dobrze. Spytał, czy mogłabym jechać jutro do Limerick, żeby sprawdzić na lepszym usg, że niby ta maszyna jest przestarzała. Dla mnie było oczywiste, ze sprawa jest poważna i że trzeba jechać to jak najszybciej sprawdzić. Wstałam z kozetki i usiadłam na przeciwko doktora. Gdy zapytałam o ponownie o rozmiary, znowu mi nie odpowiedział, tylko złapał za tel i spytał czy mogę jutro jechać. To mnie tylko utwierdzało w przekonaniu, że jest beznadziejnie. Umówił mnie na 14 następnego dnia. Powiedział też, że umówi mnie z pediatrą, który powie nam co będzie się działo po porodzie z dzieckiem, jakie będzie leczenie i odpowie na wszystkie moje pytania. Pan doktor zaprowadził mnie do pielęgniarek i poprosił o umówienie mnie na jutro do pediatry. Panie pielęgniarki powiedziały jednak, że skoro usg jest na 14 to raczej jest mało prawdopodobne spotkanie z pediatrą, bo o tej porze nie ma lekarzy w szpitalu. Akurat zadzwonił Mąż, który miał właśnie przerwę w pracy. Powiedziałam mu, że nerki się powiększyły i że muszę jechać jutro na usg. Nie powiedziałam mu jakie widziałam rozmiary nerek. Bałam się…. bałam Mu się powiedzieć przez tel. Po pierwsze chciałam powiedzieć mu osobiście, jak wróci z pracy, bo wiem, że przeżywał i nie mógł się skupić, a poza tym te rozmiary były na tyle duże, że chyba do końca nie wierzyłam, że je widziałam. Mąż powiedział, ze jutro pracuje od 12 do 18 i spytał, czy ma załatwiać sobie wolne, czy pojadę sama. Odpowiedziałam, że mogę jechać sama. Mąż ma w pracy nieciekawą sytuacje, ciężko mu cokolwiek wywalczyć z beznadziejnymi managerkami, a poza tym ostatnio i tak już z nimi załatwiał ewentualne wolne na czas mojego pobytu w szpitalu podczas porodu. Nie chcieliśmy się  prosić, ale to już inny temat.

Mąż wrócił z pracy i oznajmił, że dogadał się i idzie dopiero na 18stą, więc jedziemy razem na usg.

Czwartek. 19 listopada. Godzina 14sta. Stawiamy się w szpitalu, idziemy do recepcji. Pani, która ma wykonać usg już na nas czeka. Kobieta jest chyba Filipinką. Przemiła. Każe mi się ułożyć wygodnie i rozpoczyna badanie. Potwierdza duże rozmiary nerek i pęcherza. Pęcherz jest na tyle powiększony, ze uciska żołądek, nerki (przez co do końca nie można ich zmierzyć) i inne narządy. Sugeruje dokończenie 39 tyg i rozwiązanie ciąży poprzez cesarskie cięcie. Zgadzam się choć brzmi to dla mnie jak wyrok. Zdrowie dziecka ważniejsze. Niestety nie udało nam się spotkać z pediatrą, bo o tej porze nie było nikogo w szpitalu. Próbuje podpytać jak to będzie wyglądać,  czy będzie potrzebny zabieg/udrażnianie, czy robią takie rzeczy na miejscu… Niestety, w Limerick nie ma chirurgii dziecięcej i jeżeli już, to Junior będzie musiał jechać do Dublina 250km od Limerick. Niestety, ja po cesarce nie będę mogła z Nim jechać, ale Mąż tak.

Cudowna, ciepła kobieta obiecuje, ze postara się umówić nas z pediatrą i zabookować termin cesarki. Na wyjściu pada grzecznościowe pytanie „Are you ok??” czyli coś w stylu „wszystko w porządku??” i już nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Rozklejam się…

Wracamy do domu, Mąż idzie do pracy. Wraca o 22. I wtedy następuje kulminacja mojego strachu, płaczu, przerażenia i nie wiem co jeszcze….

Piątek 20 listopada. Tak jak obiecywała przemiła położna dzwoni i informuje że umówiła nas na poniedziałek (23.11) na 12 z zespołem pediatrów i że jak przyjedziemy do szpitala, to żebym przyjechała z torbami, bo zostanę już w szpitalu, a we wtorek (24.11) z rana będzie cesarka. Padają jeszcze grzecznościowe zwroty i rozłączam się.  I czuje zimny dreszcz na całym ciele. Stało się. Jadę do szpitala i będą mnie kroić!!  Dociera do mnie co się dzieje…….

Wyprawka dla niemowlaka – tekstylia

Witajcie!!

Dziś zaczynam 38 tydzień, wielkie odliczanie trwa, zniecierpliwienie sięga zenitu. Już czuję zmęczenie, ciężko mi chodzić, dłużej stać np przy zmywaniu czy robieniu obiadu, źle się śpi, ale pranie, prasowanie małych ubranek sprawia, że te wszystkie niedogodności są nie ważne. Załączył mi się etap wicia gniazda, zrobiliśmy małe przemeblowanie przenosząc łóżeczko do naszej sypialni, sprzątam, piorę, prasuje….  ręce pełne roboty ale za to jakiej przyjemnej :)

Dziś chciałam Wam pokazać jeszcze kilka rzeczy , które kupiłam w Polsce, zanim wrzucę je do prania.

IMG_1208 IMG_1209 IMG_1210 IMG_1211 IMG_1212 IMG_1219Piękna pościel z firmy Ceba Baby , jest o 3 częściowy zestaw ze sztywnym ochraniaczem, poszewką na poduszkę i kołderkę.

cebababy.pl – tu możecie sobie obejrzeć wszystkie produkty tej firmy od pościeli, poduchy do karmienia czy akcesoria do pielęgnacji

 

muślinowe pieluszki z lidla, świetna jakość i piękne wzory.

 

 

 

 

Ręcznik kąpielowy z kapturem z BabyOno
http://www.babyono.com/

kolory są przecudowne, zobaczymy jak się będzie sprawował w praktyce :)

 

 

 

 

pieluchy tetrowe z Pepco

 

 

 

 

 

Cudny, mięciutki kocyk w czadowych kolorach ze Smyka

 

 

 

 

Przy pierwszym dziecku broniłam się przed rożkiem, bo uznałam że to zbedny gadżet, z którego dziecko długo nie bedzie korzystało. Teraz postanowiłam zainwestować ponieważ Synuś urodzi się akurat na sam sezon zimowy i chciałabym mieć pewność, że nie będzie się odkrywał i będzie mu cieplutko. Wybrałam model z firmy Cottonmoose – jest gruby, z wyjmowanym wkładem  kokosowym pod pleckami, z wiązaniem i rzepem, więc mamy pewność że się nie rozwiąże. Można śmiało prać. Niestety nie można zamówić jako kupiec detaliczny na ich stronie, tylko w sklepach stacjonarnych. Lista sklepów na stronie www.cottonmoose.pl , zobaczcie sobie ich piękne kolekcje :)

FullSizeRender(1) FullSizeRenderW komplecie do muślinowych pieluszek był jeszcze pięny welurowy kocyk z zebrą :) nie mogłam się oprzeć :)

 

 

 

 

 

Jako wkład do pościeli zdecydowałam się na firmę FERETTI – kołderka z poduszką bakteriostatyczna, posiada pozytywną opinię instytutu Matki i Dziecka.

 

 

Ok! Ja wracam do prasowania. Junior może się pojawić w każdej chwili, choć mam nadzieję, że poczeka, aż przyleci „pomoc” z Polski :)  Za 7 tygodni Święta, już wiem, że będą wyjątkowe, bo będziemy we Czwórkę :)  Już nie mogę się doczekać :)

Trzymajcie kciuki za Nas, za  Juniora i za to żeby wszystko skończyło się dobrze z tymi nerkami :)

Całuję K.

33 tydzień ciąży i moje samopoczucie

Witajcie!!

Jak widzicie z po tytule jestem już bliżej niż dalej. Jestem w 33 tygodniu ciąży i do „godziny zero” pozostało już tylko 6 tygodni. Nie wiem kiedy to zleciało. W pierwszej ciąży tygodnie ciągnęły się w żółwim tempie, a druga ciąża zleciała mega szybko, ale to chyba za sprawą moje trzyipółlatki, która nie daje chwili wytchnienia.

33 tydzień ciąży:

Dzidziuś waży ok 2kg i do końca ciąży będzie nabierać podściółki tłuszczowej. Kości są twarde i skostniałe. Nie dotyczy to jednak kości czaszki, która musi zachować nieco elastyczności aż do porodu. Źrenice zwężają się pod wpływem światła. Odruch ten jest bezwarunkowy. Z twojego organizmu przekazywane są do organizmu dziecka przeciwciała odpornościowe, ponieważ w 33. tygodniu ciąży tworzy ono własny układ odpornościowy. Jest to niezbędne, bo już w chwilę po porodzie dziecko zetknie się z różnymi bakteriami. Choć płuca dziecka będą w pełni rozwinięte dopiero tuż przed samym porodem, to dziecko wdycha i wydycha wody płodowe aby ćwiczyć oddychanie.  U chłopców jądra powinny znajdować się już w mosznie, choć czasem zdarza się, że jedno z nich lub oba nie zstępują i w chwili porodu są jeszcze w jamie brzusznej. Nie trzeba się tym martwić – zwykle w ciągu roku, czyli do pierwszych urodzin, sytuacja się normuje.

A jak ja się czuje?? Ogólnie dobrze, ale ponarzekać przecież mogę, nie?? ;) Brak mi tchu, jak wchodzę po schodach na górę, muszę najpierw usiąść, złapać oddech. Ciężko  mi się śpi tzn.w nocy się przebudzam i obracam jak 5tonowy wieloryb. Czasami też drętwieją mi ręce w nocy. Jeżeli za długo śpię na którymś boku, to odczuwam ból bioder.  Często chodzę do toalety. Na całe szczęście nie dokuczają mi już wzdęcia ani zaparcia, w pierwszej połowie ciąży dokuczały mi bardzo. Teraz doskwiera mi zgaga o każdej porze dnia i nocy. Oczywiście nie pomagają domowe sposoby typu picie mleka czy jedzenie migdałów. Jedynym ratunkiem jest GAVISCON w syropie. Razem z moją przyjaciółką śmiejemy się, że powinnam zostać twarzą Gavisconu, ze względu na to że wypijam hektolitry tego syropu i mogłabym im zrobić świetną reklamę :)  Już od dłuższego czasu towarzyszy mi twardnienie brzucha, dość często i mocno, ale nie odczuwam żadnego bólu. Są tzw. skurcze przepowiadające zwane skurczami Braxtona Hicksa. Zachcianek żywieniowych raczej nie mam, jem też chyba w miarę rozsądnie, gdyż do tej pory przybyło 11 kg, gdzie w poprzedniej ciąży w sumie przytyłam 21 kg. Dwa tygodnie temu postanowiłam „pogodzić się” z moimi spodniami ciążowymi, ponieważ do tej pory nosiłam swoje normalne jeansy – z czego jestem bardzo zadowolona :) a teraz postanowiłam po prostu nie ściskać Juniora :)

pickerimageGdy skończyłam pierwszy trymestr, postanowiłam znaleźć sobie jakieś witaminy. W każdym kompleksie witamin, który był przystępny cenowo, czegoś brakowało albo jakiejś witaminy było za mało. Znalazłam w końcu odpowiedni zestaw dla kobiet od 13 tygodnia ciąży, który zawiera kwas foliowy, metafolinę, witaminy, jod oraz kwasy DHA. Opakowanie zawiera 30 tabletek i 30 kapsułek. Jest to Femibion Natal 2 Plus.Polecam poszukać przez Ceneo najtańszej apteki, gdyż te witaminy nie należą do najtańszych, a w aptekach stacjonarnych to już w ogóle kosmiczne ceny :)

indeksJeżeli chodzi o higienę stosuje Perfecta Mama, probiotyczny żel do higieny intymnej

indeksWiadomo, że z każdym tygodniem nasz brzuszek rośnie i mogą pojawiać się rozstępy. Przy pierwszej ciąży smarowałam brzuchol regularnie i udało się uniknąć rozstępów. Teraz w drugiej ciąży również postanowiłam do nich nie dopuścić :) Bardzo polecam markę TOŁPA.wygladzajacy-balsam-antycellulitowy

TOŁPA dermo body mum – wygładzający balsam antycellulitowy

 

 

 

 

tdb-mum-mini-krem-ujedrniajacy-50-ml

TOŁPA dermo body mum – krem ujędrniający brzuch, uda, pośladki

 

 

 

 

 

nawilzajace-mleczko-regenerujaceTOŁPA dermo body hydro – nawilżające mleczko regenerujące

 

 

 

 

 

 

 

11926_30430_360_350

 

Babydream, Dla Mam, olejek do ciała przeciw rozstępom – cudowny zapach

 

 

 

 

 

I to chyba tyle z tego co mi przychodzi teraz do głowy.

Lada dzień będę organizowała torbę do szpitala i oczywiście się tym z Wami podzielę!! A tymczasem do zobaczenia w kolejnym  poście!! :D

Ściskam Was mocno!!

Pozdrawiam K :)

Facebook: Her Imperfections

Instagram: herimperfections66

irlandzka służba zdrowia!!!

Hej!!

Za nami kolejne wizyty (niepotrzebne, tak jak myślałam) i jak zwykle „niezawodna” irlandzka służba zdrowia. Jeżeli ciąża przebiega prawidłowo, to nie można narzekać, ale jeżeli już coś jest nie tak, to wychodzi brak kompetencji tutejszych lekarzy i poziom ich edukacji :/

23 września pojechaliśmy na usg aby skontrolować poziom wód płodowych. Potwierdziło się to co już wiedzieliśmy, czyli że wód jest faktycznie więcej, ale jeszcze w normie. Niestety okazało się również, że nerki znowu się powiększyły do 25mm prawa i do 22mm lewa i pęcherz również powiększony, ale możliwe ze Junior nie zdążył jeszcze zrobić siusiu. Zaczęliśmy zadawać pytania, ale Pani stwierdziła, że ona nie ma wystarczającej wiedzy, żeby nam udzielić jakichkolwiek informacji, że może nerki się powiększyły, bo dziecko rośnie, ale najlepiej jak porozmawiamy z lekarzem. Tak więc umówiliśmy się do lekarza jeszcze na ten sam dzień, tyle tylko że do lekarza w naszym regionalnym szpitalu. Ponieważ mieliśmy chwile czasu do wizyty, postanowiliśmy pojechać coś zjeść,  gdyż w naszym szpitalu trochę się trzeba nasiedzieć i nie chciałam jechać głodna, bo robi mi się słabo z głodu. Pojechaliśmy do popularnej sieciowej restauracji na frytasy i wrapa z kurczakiem, a wszystko popiłam waniliowym latte :)

Na wizytę pojechałam sama, zostawiając Męża z mega aktywną trzylatką w domu. Jadąc na wizytę obawiałam się, że nie pójdę prosto do lekarza, tylko będzie to pełna rutynowa kontrola. Mimo że zaznaczyłam Pani w recepcji że ja tylko do lekarza, to niestety trafiłam najpierw do pielęgniarki, która rutynowo poprosiła o mocz :/ i klops!! Nie miałam moczu, bo nie spodziewałam się wizyty u lekarza. A jak wszyscy dobrze wiemy, mocz bierzemy na czczo. Tak więc pielęgniarka podała mi pojemnik i kazała iść do toalety. No i wyszło mi moje waniliowe latte :/ Tzn okazało się, że w moczu jest cukier. Tak więc dostałam skierowanie na glukozę. Świetnie :/ Potem swoje odsiedziałam w poczekalni i w końcu wizyta u lekarza, która również okazała się zbędna. Bo po pierwsze trafiłam lekarza z którym już miałam do czynienia i nie byłam zadowolona, a po drugie nic się nie dowiedziałam, za to On mi zadawał pytania.  Generalnie zmarnowany czas i jeszcze dodatkowe badania.

26.09  W końcu jakis miły dzień :) Moje urodziny, ostatnie z „dwójką” z przodu , a z samego rana byłam na wyprzedaży w NEXT i upolowałam kilka fajnych rzeczy (możecie zobaczyć je TU).  Po południu wpadli znajomi z życzeniami i prezentami, i tak przyjemnie minął dzień.

28.09 w poniedziałek odwiozłam moją Córę do przedszkola i pojechałam prosto do szpitala na test na glukozę. Jedyny plus jest taki, że w Irlandii do testu pije się Lucozade (czyli napój gazowany dostępny w każdym sklepie coś typu cola czy sprite) a nie glukozę tak jak w Polsce. Ale 3 godziny zleciały.

Kolejne usg miałam 7 października w 32 tygodniu ciąży. Pojechaliśmy do Położniczego szpitala w Limerick, zgłosiliśmy się do recepcji i prosto na scan. I znowu irlndzka służba zdrowia dała popis. Pani na badanie poświęciła 10 minut, z czego przez pierwsze 8 monitor miała odwrócony do siebie i nic nie widziałam a ona nie wydusiła z siebie słowa, aż w końcu mój Mąż do niej zagadnął a propos nerek. Potem obróciła do mnie monitor, pokazała mi buzie, bijące serce i pozwoliła wstać. Gdyby nie to, że znowu zaczęliśmy pytać, pewnie wyszlibyśmy bez słowa. Pani która wykonywała badanie nie bardzo chciała cokolwiek powiedzieć. Zapytałam o rozmiar nerek, bo sama z siebie też nie powiedziała i okazało się, że ZNOWU się powiększyły prawa do 28mm i lewa do 23mm. I znowu pytania, i znowu brak odpowiedzi, bo pani stwierdziła, ze nie ma wiedzy żeby udzielać jakichkolwiek informacji. Pytaliśmy również o ewentualny zabieg jeszcze w brzuchu, ale pani popatrzyła na nas jak na idiotów, twierdząc że żaden zabieg nie jest potrzebny i kto nam tak powiedział…Więc jej powiedzieliśmy, że w Polsce wykonuje się takie zabiegi. A ona(czerwieniąc się ze złości i poirytowania) na to (robiąc z nas jeszcze większych idiotów) że chyba my im (czyli lekarzom w Polsce) udzieliliśmy złych informacji na temat ciąży. Ja w szoku!!! Mówię tej płytkiej kobiecie, że my im nie udzieliliśmy tylko informacji, ale że byłam szczegółowo badana!! A ona kwitując z ogromnym zażenowaniem, że musimy się zdecydować gdzie chcemy być leczeni (czyt. w Irlandii czy w Polsce). Uprzejmie się pożegnaliśmy i wyszliśmy. Muszę się dowiedzieć o imię i nazwisko tej pani, nie zostawię tak tego!!

Jak widzicie Irlandzcy lekarze mają wysokie mniemanie o sobie, ale niestety wiedzę na niskim poziomie a w edukacji braki!!! I strasznie ich kłuje w oczy, że śmiemy wspominać o naszej polskiej służbie zdrowia, która jest na bardzo wysokim poziomie.

Ehhh… szkoda gadać. Byle do końca i oby mój Junior wyzdrowiał. Zostało nam 7 tygodni do „godziny zero”. Przygotowuje dla Was kolejny post, ponieważ przyszła już do nas paczka z Polski z wózkiem i wszystkimi zakupami, które zrobiłam dla Juniora :) Czekajcie!!!

Pozdrawiam K. :)

FACEBOOK : Her Imperfections

INSTAGRAM: herimperfections66

wyprzedaż NEXT

Hej!!

Każda Mama która mieszka w Irlandii lub Anglii  wie co oznacza szaleństwo wyprzedażowe w Next. Ubrania tej brytyjskiej marki są przepiękne, świetnej jakości ale też i dość drogie, dlatego wyprzedaże, które odbywają się 4 razy do roku cieszą się ogromną popularnością, a w szczególności grudniowa, która zaczyna się o 6 rano, a „szalone” mamy potrafią ustawiać się w kolejce już o 1 rano, żeby być pierwszą. Jako, że spodziewam się Synusia za 7 tygodni, jestem na etapie wyposażania Jego garderoby, więc postanowiłam się wybrać na wrześniową (mniejszą) wyprzedaż i muszę przyznać, że wróciłam bardzo zadowolona :) Oczywiście jechałam z zamiarem kupienia czegoś dla Synusia, bo córkę obkupiłam będąc w Polsce, ale że Next ma na prawdę śliczne ubrania, nie mogłam przejść obojętnie koło kolekcji dla dziewczynek i postanowiłam mojej Córci kupić coś ale na później :) nie przedłużam i zapraszam do oglądania :)

DLA JUNIORA

FullSizeRender(1) FullSizeRender(2) FullSizeRender(3) FullSizeRender(4) FullSizeRender(5) FullSizeRender(7) FullSizeRender(8) FullSizeRender(9) FullSizeRender(10) FullSizeRender(13) FullSizeRender(16) FullSizeRenderDLA CÓRCI

IMG_0831 FullSizeRender(17) FullSizeRender(15) FullSizeRender(14) FullSizeRender(12) FullSizeRender(11) FullSizeRender(6)Jestem zakupoholiczką :D

Pozdrawiam K :)

Kolejne wiadomosci, kolejne wizyty….

Witajcie!!

Po powrocie do Irlandii mieliśmy iść do specjalisty. To znaczy w domu miał czekać na nas list z wyznaczonym terminem specjalistycznego usg. Nie czekał!! W środę 3 września miałam wyznaczoną kontrolną wizytę w naszym regionalnym szpitalu. Tradycyjne badania i rozmowa z lekarzem. Mimo tego ze lekarz nie był Irlandczykiem, tylko ciemnoskórym z Indii czy skądś jeszcze, to miał typowo Irlandzkie podejście.  Zaglądając do mojej księgi ciąży pyta: „wszystko ok??” To mu odpowiadam, że ze mną ok, ale że z dzieckiem nie do końca. Lekarz: „A co z dzieckiem??” To mu zaczynam mówić od początku, ze w 20tyg na usg wyszły powiększone nerki, że z każdym scanem (usg) powiększały się, bla bla bla….A on na to, że to może się samo unormować, że teraz i tak się z tym nic nie zrobi, ze dopiero po porodzie. A ja mu mówię, ze byłam w Polsce u lekarza, że nerki są na prawdę duże i się pytam prostym angielskim, czy w Irlandii nie robi się operacji żadnych. A Pan doktorek , z zażenowaniem patrzy i mówi: ” a co ty byś chciała zrobić??” WTF??!! Ręce opadają. To mu mówię, że w Polsce wykonuje się zabiegi jeszcze w  brzuchu Matki. Pan doktorek spojrzał na mnie i oznajmił z jeszcze większym zażenowaniem, że w Irlandii nie robi się żadnych operacji. Widział moją minę i postanowił, że na szybko wykona usg, żeby zobaczyć czy nie urosły jeszcze bardziej.  Ku mojej radości okazało się, że nerki nie zmieniły swoich rozmiarów od ostatniego scanu. Ale też nie zmalały niestety. Powiedziałam, Doktorkowi także, że miałam mieć umówioną wizytę do specjalisty, ale nadal nie mam żadnej informacji. A że lekarze w Irlandii bardzo się boją tego, że można było by ich pozwać do sądu, dlatego cokolwiek sobie o mnie nie pomyślał, wiedział, że nie może tego tak po prostu olać. Powiedział, że umówi mnie na wizytę do specjalisty, a później jeżeli to będzie konieczne, do pediatry, który wytłumaczy, jak dalej będziemy postępować, gdy dziecko przyjdzie na świat, a nerki się nie unormują. Na drugi dzień, dostałam tel z umówioną wizytą do specjalisty, która wypadała równo tydzień później.

9 września stawiliśmy się w szpitalu na specjalistycznych scanie. Tradycyjnie musieliśmy swoje odczekać w poczekalni, bo niestety, ale tak funkcjonuje irlandzka opieka medyczna, że gdziekolwiek nie idzie się na wizytę, czy to lekarz pierwszego kontaktu, czy szpital, czy nawet nagły wypadek, to trzeba czekać. I nie mówię tu o kilku minutach, tylko godzinach :D Na całe szczęście Pani Profesor ‚jakaś tam’ okazała się bardzo przemiłą kobietą, ciepłą, która wszystko nam wyjaśniła, obejrzała Juniora z każdej strony, sprawdziła oczywiście to, na czym nam najbardziej zależało – układ moczowy, potwierdziła, że nerki są tych samych rozmiarów co na poprzednim usg i powiedziała, że tylko nerki są powiększone, a pęcherz nie. (całe szczęście że nie postępuje). Cierpliwie odpowiadała na każde nasze pytanie i widząc naszą Trzylatkę, która nie może usiedzieć na miejscu, postanowiła że specjalnie dla niej, wydrukuje zdjęcie buzi braciszka w 3D żeby mogła sobie wstawić w ramkę i mieć w swoim pokoju. Powiedziała, że mimo wszystko trzeba monitorować i że wpisze do mojej książki ciąży, że mam mieć robione scany co 4 tyg aż do rozwiązania.

Tydzień później (16.09) wypadała mi rutynowa kontrola w regionalnym szpitalu. Pojechałam. Tradycyjnie podstawowe badania i rozmowa z lekarzem. Tym razem trafiłam do ciemnoskórej kobiety. O dziwo zerknęła w książkę ciąży, żeby zobaczyć ewentualne notatki z poprzednich wizyt. Okazało się, raport z usg u specjalisty zaginął, i w podstawowym dokumencie o mojej ciąży, nie ma żadnej informacji. Masakra. I znowu musiałam opowiadać całą historię od początku. Potem tradycyjne mierzenie ciśnienia i „macanie” brzucha. Tym razem Pani doktor robiła to zdecydowanie za długo i spytała: „to kiedy wypada następny scan??” Na co ja, że za 3 tyg, a ona że jednak będziemy robić scany co 2 tygodnie. Więc zdziwiona, a zarazem przestraszona pyta, czy coś nie tak, a Pani doktor mówi , że mam za dużo wód płodowych i trzeba to sprawdzić na usg. Następnie posłuchała serduszka przez urządzenie dopplerowskie. Gdy już się podniosłam z kozetki, trochę wystraszona pytam czy nadmiar wód jest niebezpieczny?? Ponieważ do tej pory myślałam w bardzo prosty  sposób, że nadmiar wód to więcej miejsca dla dzidziusia i większy basen ;) Pani doktor szybko stwierdziła, ze jeżeli dzidziuś prawidłowo rośnie, to wszystko ok, a jeżeli się nie rozwija to nie dobrze.

Wkurzyłam się!!! Wiem jeszcze z Polski, że mam nadmiar wód płodowych (ale w normie), bo za każdym razem jak się kładę na usg na płasko to szybko mi się słabo robi i to dlatego że mam większy brzuch i ciężar ucisk gdzieś na nerw albo tętnice. Po drugie wiem, że Junior rozwija się prawidłowo, bo na każdym usg (i na ostatnim też) mówiono nam, że Junior ma idealne rozmiary. I znowu kolejny wyjazd się szykuje :/

Po powrocie do domu opowiedziałam mojemu Mężowi całą sytuację i nie zdziwiło mnie Jego wkurzenie…..

Wieczorem zaczęłam czytać o nadmiarze wód płodowych tzw wielowodziu i trochę się przestraszyłam…. Może być niebezpieczne i dla mamy i dla dziecka. Wielowodzie charakteryzuje się nadmiernym rozmiarem macicy. Kobieta w ciąży może zaobserwować za duży brzuch w stosunku do wieku ciąży, uskarżać się również na bolesne napięcie brzucha (jest ona zbyt twardy), nadmierną ruchliwość płodu oraz trudności w oddychaniu. Największym zagrożeniem w przypadku wielowodzia (czy nadmiaru wód płodowych) jest przedwczesne odklejenie łożyska lub pękniecie pęcherza płodowego oraz przedwczesny poród. Może dojść do niedotlenienie płodu. Podczas porodu mogą wystąpić komplikacje wynikające z nieprawidłowego wstawienia się główki do kanału rodnego lub wypadnięcia pępowiny. Natomiast po porodzie kobieta może cierpieć z powodu nieprawidłowego kurczenia się macicy oraz doznać krwotoku.

Zaczęłam się martwić…. może i dobrze że jedziemy na usg?? Lepiej sprawdzić niż coś przeoczyć.

Tak więc za tydzień znowu „wycieczka”.  A tu Juniorek <3

11313812_1191864090827251_1397908214_nPozdrawiamy Was razem z Juniorem. dziękujemy za słowa otuchy!!! Czekajcie na dalsze wiadomości.

Zapraszam też na naszego Facebooka i Instagram: herimperfections66  gdzie wrzucam fotki z codziennego życia naszej rodzinki :)

Całujemy :) K. i Junior

zakupy dla Trzylatki

Hejka Kochani!!

Zaczął się rok szkolny (dla nas przedszkolny) i zmienia się również sezon na jesienno – zimowy. Będą w Polsce postanowiłam trochę pobuszować po sklepach. Która z nas tego nie lubi?? Oczywiście dla Siebie nie kupiłam nic :/ trochę dlatego, że teraz rosnę wszerz a ubrania ciążowe jakieś posiadam. Poza tym odkąd mam dziecko najczęściej zakupy kończę z torbami pełnymi ubrań dla mojej córki. Nawet jak idę na zakupy z zamiarem obkupienia siebie :) Nie przedłużam!! Zapraszam na fotorelację :)

PEPCO:

IMG_0522getry w kwiaty 9,99

getry w grochy 9,99

IMG_0523sukienka 19,99

IMG_0521różowa bluzeczka z naszytymi kwiatami 9,99

biała bluza  z koronką 24,99

morelowa bluzeczka w serduszka z falbanką 14,99

błękitna z sercem z cekinów 14,99

CARRY GIRLS:

IMG_0524każda po 24,99

H&M

IMG_0526legginsy 3za2  59,80

RESERVED:

IMG_0525legginsy przecenione z 29,99 na 9,99

IMG_0527jasnoróżowa przeceniona z 29,99 na 9,99

ciemnoróżowa przeceniona z 19,99 na 9,99

IMG_0528granatowa przeceniona 24,99 na 14,90

jasnoróżowa 19,99

śmietankowa z szarymi rękawami przeceniona z 29,99 na 23,99

błękitna z falbanką przeceniona z 19,90 na 11,94

ciemnoróżowa Wow przeceniona z 19,90 na 11,94

No to tyle z zakupów dla mojej pociechy. Jeżeli post wam się podoba to dajcie znać, bo dla Juniorka też kupiłam kilka fajnych rzeczy , które mogę wam pokazać. Poza tym w Irlandii też można upolować fajne rzeczy w Primarku, Name it lub w Next.

Już niedługo trochę wiadomości na temat Juniora i co dowiedzieliśmy się w Polsce.

Pozdrowionka K :)

Braciszek czy siostrzyczka??

Witajcie kochani!!

Prowadzenie ciąży w Irlandii dużo różni się od prowadzenia ciąży w Polsce. Gdy pojawią się dwie kreski na teście ciążowym trzeba udać się do naszego lekarza pierwszego kontaktu tzw. GP (General Practitioner lub Familly Doctor) i informujemy go, że jesteśmy w stanie błogosławionym. GP wysyła list do szpitala położniczego z naszymi detalami. Oczywiście idąc na wizytę do GP musimy wziąć ze sobą próbkę moczu, ponieważ w Irlandii lekarze potwierdzają ciąże na podstawie papierka lakmusowego i moczu, a nie badań krwi tak jak w Polsce. Lekarz sprawdza również nasze ciśnienie, robi bardzo ogólny wywiad min. data pierwszego dnia ostatniej miesiączki, na podstawie której wylicza datę porodu. I to tyle jeżeli chodzi o początek. Następny kontakt ze służbą zdrowia jest w momencie kiedy zapraszają nas na pierwsze usg (tzw. scan) między 11 a 14 tygodniem ciąży. Oczywiście jedziemy z próbką moczu, położna przeprowadza z nami dokładny wywiad, zakłada nam zieloną księgę ciąży i wykonuje pierwszy scan. Niestety za dużo się nie dowiemy od położnej która wykonuje usg. Zazwyczaj pada krótkie stwierdzenie „Everything is ok.” (wszystko w porządku) – tak było w naszym przypadku. Gdyby nie moje pytanie jak duże jest dziecko, nic bym się nie dowiedziała :/ Byłam taka podekscytowana tym usg, że po wyjściu z gabinetu zorientowałam się, że nawet nie słyszeliśmy bicia serduszka. Tak nas Pani ekspresowo obsłużyła. I na tym koniec wizyty. Tydzień później byłam na wizycie w szpitalu na pobraniu krwi. Po pobraniu krwi pielęgniarka poinformowała mnie, żebym poczekała w głównej poczekalni na wizytę u lekarza. Czekałam. Po chwili zawołał mnie lekarz, a dokładniej Pani Doktor. Wizyta była jak zwykle ponad moje oczekiwania. Pani doktor tylko zadała kilka pytań min o moją miesiączkę i długość cyklu, na podstawie której przesunęła termin porodu o dzień później niż do tej pory, nie zbadała nawet ciśnienia i to tyle.

W okolicach 18 tygodnia ciąży udałam się do GP na rutynową kontrolę czyli badanie moczu, ciśnienia, „macanie” brzucha, krótki wywiad i słuchanie serduszka urządzeniem dopplerowskim.  Ta ostatnia część wizyty u lekarza, była momentem na który czekałam chyba najdłużej. Leżałam na kozetce, na plecach, z odkrytym brzuchem, lekarz jeździł po moim już wypukłym brzuchu „radyjkiem” do słuchania serduszka i nagle się pyta czy czuje już ruchy, a ja że nie bardzo. A lekarz na to, że słychać w „radyjku” kopnięcia :) i nagle „bum!!” I w urządzeniu dopplerowskim i w moim brzuchu :)

Gdy wracałam do domu autem, od połowy drogi zaczęłam płakać jak bóbr!! Ze szczęścia oczywiście :) Ten dzień był dla mnie przełomowy!!! Przeogromnie się wzruszyłam, w końcu dotarło do mnie, ze ten wystający brzuch to nie kwestia „złej diety” a tego że zaczyna się NOWE ŻYCIE, że spełnia się moje kolejne „małe marzenie”.

Jak dojeżdżałam do domu, starałam się doprowadzić do stanu używalności. Jak tylko przekroczyłam próg domu, na progu kuchni stał  mój Ślubny i widząc mój wyraz twarzy, zrobił wielkie oczy i pyta się jak wizyta, a ja nawet nie umiałam słowa wydusić z siebie, tylko zaczęłam płakać i rzuciłam Mu się na szyję. Ślubny się wystraszył, ale zaraz mu wszystko wytłumaczyłam :) No cóż, hormony…..

Dwa tygodnie później, zniecierpliwieni, ciekawscy udaliśmy się na prywatne usg, gdyż w Irlandii jeżeli ciąża przebiega prawidłowo wykonują 2 usg, nie więcej. Na usg, sepleniąca Brytyjka, pokazałam nam wszystko, rączki, stópki, serduszko, nerki, kręgosłup (…) i powiedziałam nam, że niepokoi ją jedna sprawa, a mianowicie nerki dziecka „biorą” za dużo płynów, że norma to 7 mm, a nerki naszego dzieciątka pobierają aż 10mm, co jest ponad normę. Powiedziała, że na razie mamy obserwować na kolejnych usg, i że jeżeli już to dopiero jak się urodzi będzie można coś z tym zrobić. I dodała, że u chłopców jest to dość powszechny problem. TAK!!!! u chłopców!!! Czyli będzie Synuś :) Moja trzylatka wiedziała od początku!! Tylko skąd?? Jak tylko Pani doktor uświadomiła nas ze to będzie chłopak, znowu ogarnęło mnie wzruszenie i zalałam się łzami. Po wyjściu z gabinetu nie mogłam się uspokoić jeszcze przez godzinę.

Bardzo się cieszymy, że to będzie chłopak. Jednak nikt nie cieszy się bardziej, niż mój Mąż, będzie przedłużenie rodu R. :)

its-a-boy-giant-banner-with-hanging-cutouts